25 marca 2018

Latarnia z Kiss River - Diane Chamberlain


Z tego względu, że ostatnio dość mocno byłam wycofana z obiegu czytelniczego, a ostatnia recenzja pojawiła się ponad miesiąc temu, co w sumie było związane ze złośliwością rzeczy martwy, bo jak już wróciłam do czytania to mój komputer postanowił się zepsuć. Ale wracając do tematu wycofanie z obiegu czytelniczego sprawiło, że nie zdawałam sobie nawet sprawy, że Latarnia z Kiss River to druga część trylogii i było dla mnie nie małym zaskoczeniem, gdy w trakcie czytania okazało się, że wielu bohaterów już znam.


Gina Higgins przemierza wiele kilometrów by zobaczyć słynną latarnię w Kiss River, a w szczególności soczewkę Fresnela,  która jak się później okazuje ma dla niej bardzo duże znaczenie. Dopiero gdy dociera na miejsca, odkrywa z przerażeniem, że latarnia została zniszczona przez sztorm, a soczewka pochłonięta przez ocean. Gina trafia przez przypadek do Clay'a i Lacey O'Neil, dzieci Aleca O'Neila, który swego czasu był bardzo mocno związany z latarnią w Kiss River, a który teraz jest przeciwny wydobyciu soczewki z oceanu. Gina postanowiła w jakiś sposób przekonać Aleca, z którego zdaniem liczą się wszyscy w miasteczku, podając się za miłośniczkę amatorkę latarni morskich i twierdząc, że soczewka powinna być wystawiona w muzeum żeby każdy mógł ją podziwiać. Niestety jej zatajenie prawdy niekoniecznie współgra z celem, który chce osiągnąć.

Chyba nie do końca mogę nazwać to kontynuacją poprzedniego tomu, ponieważ główna bohaterka, Olivia, którą poznałam w pierwszej części pojawiła się tylko kilka razy w tym tomie, a od wydarzeń ze Światło nie może zgasnąć minęło dziesięć lat, więc nic dziwnego, że autorka skupiła się na dzieciach Aleca i nowej postaci, którą jest Gina. W tej części oczywiście też nie zabrakło starej latarniczki Mary Poor, która choć już nie żyje i tym razem namiesza w życiu bohaterów, ponieważ i tym razem przeszłość przeplata się z teraźniejszością. W poprzedniej części Mary Poor wspominała o swojej córce, z którą straciła całkowicie kontakt i właśnie w Latarnii z Kiss River autorka postanowiła odkryć tę tajemnicę i poznać czytelników z historią Bess Poor. Z drugiej strony nie do końca wiadomo, co z tym wszystkim ma wspólnego Gina, która pojawiła się w Kiss River.

Gina jako bohaterka nie jest tak porywająca, jak Olivia z poprzedniej części. To postać, która od samego początku coś ukrywa i nie jest szczera z innymi, a przy okazji nie zauważyłam w niej zbyt dużej emocjonalności, co bardzo często towarzyszy bohaterom, których kreuje autorka. Owszem jej ukryty cel wydaje się szczytny i powinien wywoływać duże emocje, ale wydaje mi się, że przez to jak Diane przedstawiła Ginę, nie do końca dało się to odczuć. Nawet muszę przyznać, że bardziej podobały mi się rozdziały poświęcone Bess Poor, ponieważ cała tajemnica, która im towarzyszyła sprawiała, że aż chciało się na dłużej pozostać w przeszłości, a nie zawracać sobie głowy teraźniejszością. 

Jak na Diane Chamberlain mam wrażenie, że ta powieść nie była aż tak emocjonująca, jak inne jej powieści. Mimo wszystko poleciłabym tę książkę, choćby ze względu na to, że jeśli ktoś czytał pierwszy tom i przywiązał się do miejsca, w którym rozgrywa się akcja i do bohaterów, których można było już wcześniej poznać to na pewno będzie chciał się dowiedzieć, jak ich życie potoczyło się dalej. Powieść sama w sobie jest dosyć przyjemna, a rozdziały dotyczące przeszłości, pełne tajemnicy dodają całości uroku.

Tytuł: Latarnia z Kiss River
Autor: Diane Chamberlain
Ilość stron: 488
Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania Latarni z Kiss River dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

10 komentarzy:

  1. Dobra historia, chociaż moim zdaniem autorka ma w zanadrzu kilka lepszych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam tej książki. Może kiedyś będę miała okazję, by do niej zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam jak dotąd tylko jedną książkę tej autorki, ale na pewno sięgnę też po inne. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dotąd czytałam tylko jedną powieść autorki, ale zrobiła na mnie dobre wrażenie, więc na pewno będę poznawać jej twórczość dalej. Myślę, że tę konkretną książkę zostawię sobie na później, na razie poszukam czegoś bardziej emocjonującego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Diana Chamberlain to mój wielki czytelniczy wyrzut sumienia, powinnam to chyba jak najszybciej zmienić...

    OdpowiedzUsuń
  6. Twórczość tej pani jest w moich planach :)

    Pozdrawiam,
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nigdy nie skusiłam się na żadną z książek Chamberlain bo zawsze kojarzyły mi się z trochę lepszymi Harlequinami... dodatkowo okładki nie są jakoś wybitnie zachęcające - czy tylko mi kojarzą się z książkami które uśmiechają się do nas z kiosków?r
    Ale nie tylko okładkami człowiek żyje, murze w końcu skusić się na jedna z tych pozycji bo coraz częściej widzę jak ktoś poleca jej książki :) Czasem pozory mylą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie przeczytałabym tę pozycję w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam tej ksiązki, ale fabuła wydaje się być ciekawa, może kiedyś po nią sięgnę.

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/06/pani-henryka-i-morderstwo-w-pensjonacie.html

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek