9 lutego 2018

Dziesięć tysięcy żyć - Michael Poore


Muszę przyznać, że ta książka nie była łatwą do przebrnięcia. Bardzo długo się z nią męczyłam i sama nie wiem, co o niej myśleć. Nie wiem czy oprócz okładki, która jest naprawdę śliczna, coś jeszcze urzekło mnie w tej historii.

Milo przeżył już prawie dziesięć tysięcy żyć, a mimo wiedzy i mądrości, którą zdobył w tym czasie ani trochę nie przybliżył się do Doskonałości. Zostało mu już niewiele szans by osiągnąć ten cel i stać się całością z innymi. Niestety Milo nie do końca jest przekonany dążeniem do Doskonałości, a bardziej zainteresowany jest swoją miłością do Śmierci, która woli być nazywana Suzie. Milo nie bierze wskazówek do siebie, a każdy jego żywot kończył się tym samym - zadowoleniem, że wrócił do swojej ukochanej i coraz większym niezrozumieniem po co ma dążyć do Doskonałości. Dopiero, gdy Suzie postanawia zrezygnować z funkcji Śmierci coś się zmienia, a Milo zaczyna dostrzegać co powinien zrobić.

Niestety przeskoki z jednego życia do drugiego sprawiały, że się męczyłam i nie do końca miałam ochotę czytać, o kolejnym zesłaniu głównego bohatera na Ziemię tylko po to żeby wrócił i narzekał, że znowu nie przybliżył się do Doskonałości i nie wie po co mu to. Spodziewałam się po tej książce naprawdę fascynującej przygody, a jej filozoficzny wydźwięk miał odwrotny skutek, choć muszę przyznać, że podziwiam autora za sam pomysł.

Niektóre historie związane z żywotami Mila wydawały się tak absurdalne, że nie do końca rozumiałam, co czytam, może inaczej, rozumiałam co czytam, ale kompletnie nie składało mi się to w sensowną treść. Autor przeskakiwał z przeszłych do przyszłych żyć głównego bohatera, co było dla mnie bardzo chaotyczne, choć pewnie patrząc na to z innej perspektywy do całości pasowało idealnie. Muszę przyznać, że autorowi należy się ukłon za wykreowanie różnych epok w bardzo dobry sposób, zarówno opisy średniowiecznej Europy, jak i przestrzeni kosmicznej, w której ludzie musieli żyć były realistyczne.

Powieść z pewnością jest dobra dla każdego, ale nie każdy będzie czerpał z niej przyjemność. A może to po prostu kwestia czasu w jakim się ją czyta. Podejrzewam, że gdybym była w jakimś gorszym nastroju to pewnie pomogłaby mi zrozumieć różne rzeczy. W książce zostały przedstawione różne żywoty Mila, więc był zarówno dobrym człowiekiem, jak i złym, a jednak z każdej sytuacji jest jakieś wyjście i człowiek może dostać drugą szansę. Autor swą powieść opiera na motywie reinkarnacji, co nie do końca może przypaść do gustu każdemu, a w szczególności osobom, które wierzą, że życie jest tylko jedno i należy je przeżyć jak najlepiej, bo kolejnej szansy nie będzie.

Niestety tak, jak wspomniałam mi książka do gustu nie przypadła. Cenię ją za dawanie swego rodzaju nadziei, że każdy może się zmienić i podążać drogą, która doprowadzi do doskonałości, jednak sama miałam spore problemu z jej skończeniem. Może to dlatego, że nie do końca przepadam za książkami, które w jakiś sposób są mocno filozoficzne i traktują o tym, jaką ścieżką człowiek powinien podążać żeby być zadowolonym ze swojego życia, a może po prostu czytałam ją w nieodpowiednim momencie.



Tytuł: Dziesięć tysięcy żyć
Autor: Michael Poore
Ilość stron: 512
Ocena: 4/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

7 komentarzy:

  1. Szkoda, że Cię rozczarowała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słabo wypadła. Nie będę się za nią rozglądała.

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm ja chyba sobie ją podaruję...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tej powieści, ale z recenzji wnioskuję, że nie jest to historia w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uuu ale słabiutko. Jakiś czas temu zastanawiałam się nad tą książką a teraz bardzo się cieszę, że odpuściłam bo nie wydaje mi się, żeby to były do końca moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może dam kiedyś tej książce szansę, ale jakoś bardzo mnie nie kusi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka faktycznie przepiękna, jedna twoja ocena odstrasza ;)

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek