7 maja 2017

Małe wielkie rzeczy - Jodi Picoult


Małe wielkie rzeczy to pierwsza powieść autorki jaką przeczytałam i choć nie mam porównania to mam wrażenie, że trafiłam na taką, w której autorka wyciąga największe trupy z szafy Amerykanów, którymi są rasizm i dyskryminacja osób z innym kolorem skóry. Wiem, że rasizm nie występuje tylko a Ameryce, jest obecny wszędzie, ale czy to nie tam było i jest najgorzej pod tym względem do tej pory? Nie raz się przecież słyszy w wiadomościach, że w Ameryce były jakieś wojny gangów czy napady na tle rasistowskim. W trakcie czytania Małych wielkich rzeczy odczuwa się naprawdę wiele różnych emocji.

Ruth Jefferson jest położną, pracującą od dwudziestu lat w zawodzie, w jednym szpitalu. do swojej pracy zawsze podchodzi z wielkim zaangażowaniem. Przyszłe i świeżo upieczone matki ją uwielbiają, ponieważ zawsze wie czego im najbardziej potrzeba w danej chwili. Koleżanki z pracy zawsze mogą liczyć na jej pomoc, a przełożona, która ma o połowę krótszy staż niż Ruth całkowicie jej ufa. Ruth jest jedyną ciemnoskórą pielęgniarką na oddziale, co jak się później okaże przysporzy jej wiele problemów. Gdy do szpitala trafia rodzina Bauerów, biali supremacjoniści, którzy wynaleźli szpital z białym personelem, gdzie mieli się jak najlepiej zająć nowo narodzonym synem Brit i Turka, Davisem. Wszystko się zmienia, gdy do sali wchodzi ciemnoskóra kobieta, która ma się zająć świeżo upieczoną mamą i jej synkiem. Turk Bauer ledwie się powstrzymuje przed rzuceniem na kobietę, gdy jej brudne ręce dotknęły niczym nieskażonego, białego syna supremacjonisty. Turk wymusił na przełożonej Ruth zakaz zbliżania się afroamerykańskiego personelu do jego rodziny, co w dużym stopniu ubodło pielęgniarkę. Gdy mały Davis Bauer umiera po rutynowym zabiegu, a osobą, która go po nim pilnowała była Ruth, Turk próbuje znaleźć winnego i w tym wypadku pada właśnie na Ruth.

Wspomniałam już, że wiele emocji pojawia się w trakcie czytania tej powieści. Począwszy od smutku, poprzez irytację, złość i zadowolenia. Muszę przyznać, że nigdy nie zrozumiem co siedzi w głowach rasistów i co im przeszkadza w tym, że ktoś jest innego koloru skóry czy innej wiary, przecież jest to człowiek, jak każdy inny, a to, że popełnia jakieś błędy czy zbrodnie to raczej nie powinno być podciągane pod kolor skóry. Strasznie mnie irytowało to, gdy autorka opisywała zwykłą rzeczywistość ciemnoskórej osoby, która jest obserwowana w sklepie, a nawet sprawdzają jej torebkę czy czasem nie wynosi czegoś ze sklepu. Bo co, ktoś jest ciemnoskóry to znaczy, że na pewno coś ukradnie? Wiem, że autorka opisywała tylko szarą rzeczywistość, ale nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo mnie irytowało to, że inni uważają się za lepszych i uważają, że mają prawo rewidować kogoś tylko dlatego, że ma inny kolor skóry. Cała powieść idealnie przedstawia, jak rasizm wpływa na dyskryminację innych.

Kolejnym aspektem są opisywani przez autorkę supremacjoniści, którzy jak dla mnie mają kompletnie nie równo pod sufitem. Osoby, które wyznają wiarę w czystą rasę, biją wręcz do nieprzytomności ludzi o innym kolorze skóry czy orientacji seksualnej nie mogą być zdrowe. Z resztą nie muszę daleko szukać, bo u mnie w mieście wręcz roiło się od skinów, na których osiedle jak weszła osoba, która im nie pasowała, kończyła podobnie jak w książce. Turk Bauer tak się zafiksował na zemście na ciemnoskórej pielęgniarce, którą obwiniał za śmierć swojego syna, że próbował w to wciągnąć wszystkich podobnych sobie znajomych. Autorka w idealny sposób przedstawiła wszystko, co związane z rasizmem czy samymi supremacjonistami. Pokazała jakie mają zwyczaje, czego słuchają, jak wyglądają ich spotkania i czym się kierują, choć dla mnie ich zachowanie nigdy nie będzie zrozumiałe to widać, że Jodi Picoult przyłożyła się do przedstawienia postaci skinów.

Do samego końca nie wiedziałam, jak zakończy się rozprawa Ruth. Z jednej strony myślałam, że przecież musi się wszystko dobrze ułożyć, a z drugiej tylko czekałam na jakiś wybuch Ruth, który wszystko skomplikuje. Ruth jest postacią, która choć wie, że jest ciemnoskóra to za wszelką cenę chciała się "wybielić". Nie widziała tego, jak traktują ją inny, za każdym razem, gdy ktoś ją o coś prosił sądziła, że wyświadcza im przysługę, a tak naprawdę nie widziała tego, że patrzą na nią przez pryzmat tego, że jest ciemnoskóra. Dopiero, gdy wreszcie do niej dotarło kim naprawdę jest wszystko uchodzi z niej, jak z nadmuchiwanego materaca. Muszę przyznać, że zakończenie też pokazało, jak bardzo człowiek może się zmienić, a jego przekonania wcale nie są właściwe.

Małe wielkie rzeczy to bardzo dobre przedstawienie tego, że ślepie wierzenie w daną sprawę może być z jednej strony zgubne, a z drugiej może w pewien sposób uratować życie. Cieszę się, że jest to pierwsza powieść autorki jaką przeczytałam, bo była to jedna z lepszych książek po jakie sięgnęłam w tym roku.

Tytuł: Małe wielkie rzeczy
Autor: Jodi Picoult
Ilość stron: 608
Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania Małych wielkich rzeczy dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

17 komentarzy:

  1. Książka czeka na spotkanie ze mną, nawet już miałam zacząć ją czytać, ale coś innego mnie porwało. Cieszę się, że wspaniała przygoda czytelnicza przede mną. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno przeczytam, bo bardzo lubię prozę autorki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej autorki, ale muszę dać jej w końcu szansę, bo tyle dobrego słyszę o jej książkach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyjątkowa, piękna historia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety problem rasizmu i dyskryminacji występuje wszędzie na świecie, ale to, że takie rzeczy nadal dzieją się w USA może szokować. Kraj reklamujący się otwartością i tolerancją, a pod powierzchnią aż kipi od uprzedzeń. Lubię książki Picoult i tej na pewno też nie przegapię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i sądzę, że to jedna z najlepszych książek tej autorki. Zmusiła mnie do wielu refleksji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie dzisiaj skończyłam ją czytać i sądzę, że to jedna z lepszych książek autorki. Zmusiła mnie do refleksji i wzbudziła we mnie wiele emocji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w planach tę książkę, gdyż cenię sobie prozę autorki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tym razem powiem krótko - chcę przeczytać! ;) Ja akurat znam autorkę i przyznam szczerze, że według mnie miała lepsze i gorsze książki, ale mam od początku przeczucie, że ta jest tą należącą do najlepszych, a Twoja recenzja to potwierdza. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę koniecznie zapoznać się z tą książką, gdyż znam już trochę twórczość autorki i wiem, że pisze szalenie emocjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ebooka i na pewno go przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Skoro tak polecasz, to nie zostaje mi nic innego, jak dopisać ją na listę moich "zachciewajek" :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Twoja recenzja głęboko mnie poruszyła, szarpiąc całą niezgodą i wściekłością bezsilności, jaka narasta we mnie na myśl o czyjejść bezkarności i bezpodstawnych roszczeniach, wyrastających na fundamencie bezmyślnego poczucia własnej wyższości. Nie wiem, skąd się bierze to żałosne przekonanie, ale zgadzam się z Tobą we wszystkich tych punktach, w których razisz ostrzem krytyki winowajców <3
    Co do samej książki - jeszcze nie mogę przyznać Ci rację, lecz teraz wiem, że sięgnięcie po "Małe wielkie rzeczy" jest tylko kwestią czasu. Już kiedyż przymierzałam się do tej książki, a teraz nie mam wątpliwości, że jest to lektura wartościowa. Podobnie, jak i dla Ciebie - dla mnie to też będzie pierwsza książka autorstwa Jodi Picoult :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę koniecznie zapoznać się z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dużo dobrego słyszałam o twórczości tej autorki, ale jeszcze nie miałam okazji przeczytać żadnej jej książki. Jedno wiem na pewno - od tego tytułu nie zacznę.

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie sięgnęłam po żadna książkę tej autorki . W sumie to nie wiem dlaczego. Wszystkie moje koleżanki sie nimi zachwycały. Może powodem jest to ze nie przepadam za łzawa literatura kobieca. Ta pozycja jednak ma tak piękna okładkę ze nie sposób jest sie oprzeć. I do tego Twoja recenzja... Eh nic to chyba trzeba będzie zamówić. Piękny blog , obserwuje i będę wpadać. Zapraszam rownież do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek