5 września 2016

Ktoś we mnie - Sarah Waters


Po książki Sarah Waters zawsze chętnie sięgam i choć jedna jest lepsza, druga trochę gorsza to zawsze jestem zadowolona po samej lekturze, ponieważ niedociągnięcia nie są aż tak złe, żeby książkę nisko oceniać. Ktoś we mnie różni się od powieści, które miałam okazje czytać wcześniej, gdyż nie ma w niej wątku lesbijskiej miłości, a nawet głównym bohaterem jest mężczyzna i muszę przyznać, że to było dla mnie lekkim zaskoczeniem, bo wręcz byłam pewna, że tak często poruszany przez autorkę wątek i w tej powieści się pojawi.

Po niedawno zakończonej wojnie Faraday, lekarz, musi walczyć o pacjentów z innymi, bardziej cenionymi lekarzami. Życie spokojnego i skromnego lekarza wydaje się dość nudne, do czasu gdy zostaje wezwany do posiadłości Ayresów. Niegdyś bardzo bogata i szanowana rodzina teraz ledwie wiąże koniec z końcem i stara się utrzymać rodową posiadłość Hundreds Hall, która z dnia na dzień popada w coraz większą ruinę. Pani Ayres wciąż stara się stwarzać pozory, że ich rodzina nadal żyje na tym samym poziomie, co kiedyś. Jej dzieci są bardziej sceptyczne, Caroline pogodziła się już z sytuacją, a Roderick stara się robić wszystko by utrzymać dom, przy okazji walcząc z coraz bardziej postępującą depresją. Wizyty w Hundreds Hall stają się czymś normalnym dla Faradaya, staje się przyjacielem rodziny, a w domu zaczynają się dziań dziwne rzeczy. Roderick coraz bardziej podupada na zdrowiu, a gdy trafia do szpitala dla obłąkanych coś, co jest w domu skupia się na pozostałych mieszkańcach.

Sarah Waters potrafi stworzyć klimat w każdej powieści, w tej szczególną uwagę poświęciła samej posiadłości, której wnętrza wydawały się skrywać mnóstwo tajemnic, ciągnące się ciemne korytarze czy pokoje od dawna nie używane, w których meble przykryte są płachtami idealnie wpasowują się w powieść, w której tak naprawdę nie wiemy czy mamy do czynienia z siłami nadnaturalnymi. Faraday od samego początku wydaje się mieć obsesję na punkcie Hundreds Hall i gdy tylko ma okazję pojawia się w domu Ayresów, a z czasem nawet zaczyna go coś łączyć z Caroline, a przez to nie widzi, co tak naprawdę się dzieje w posiadłości.

Autorka próbuje stworzyć w powieści mroczny klimat, co właściwie jej się udaje nie tylko za pomocą Hundreds Hall, ale również świetnie wykreowanych bohaterów czy zakończenia, które jest niejasne. Z drugiej strony trochę to niejasne zakończenie jest dla mnie problemem, ponieważ wolałabym wiedzieć czy zakamarki posiadłości naprawdę zamieszkiwał duch, czy może wszystkie zdarzenia, które miały miejsce w domu były spowodowane interwencją człowieka. Autorka pokazuje również różnice klasowe oraz zmiany jakie miały miejsce po II Wojnie Światowej. Podkreśla różnicę między lekarzem a rodziną Ayresów, którzy choć nie są już tak bogaci, nadal są bardzo szanowani.

Ktoś we mnie to bardzo ciekawa pozycja, od której nie łatwo się oderwać. Tajemnicza postać ducha, który nie wiadomo czego chce od rodziny Ayresów, zdarzenia jakie mają miejsce i obsesja Faradaya na punkcie Hundreds Hall nasuwają na myśl tylko jedno, to nie może się dobrze skończyć.

Tytuł: Ktoś we mnie
Autor: Sarah Waters
Ilość stron: 600
Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania Ktoś we mnie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

13 komentarzy:

  1. Właśnie czegoś takiego ostatnio szukam, wydaje mi się, że ten mroczny klimat będzie idealny na długie jesienne wieczory.
    Piszesz, że historia pozostaje nierozwiązana. Czy to znaczy, że ta książka jest częścią większej serii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie jest to początek serii, jest to po prostu książka, po której zakończeniu można się domyślać jak było naprawdę, a szkoda, bo fajnie by było jakby tak kwestia została wyjaśniona ;)

      Usuń
  2. Mam dziwne przeczucie, że bałabym się tej książki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Do tej pory czytałam tylko jedną powieść Waters, ale podobała mi się na tyle, że chętnie sięgnę po więcej. Też zaskoczył mnie fakt braku wątku lesbijskiego, bo czytałam, że to niejako znak rozpoznawczy pisarki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skończyłam ją czytać kilka dni temu i jestem troszkę zawiedziona. Chociaż klimat powieści utrzymany jest wręcz genialnie, a psychologia postaci stoi, jak zwykle u Waters, na wysokim poziomie, to miałam wrażenie, że akcja zmierza donikąd. I tak też trochę było, bo książka mogłaby być krótsza i niezbyt by to jej zaszkodziło, a sama końcówka nie wywołuje efektu "wow".

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dawna mam wielką ochotę sięgnąć po książki autorki i zawsze zwracam na nie uwagę. Jednak do tej pory wszystkie są nadal przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam twórczości autorki, ale na chwilę obecną nie jestem nią zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacja - jestem w połowie i nie mogę się oderwać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tematyka II wojny światowej i lat powojennych interesowała mnie prawie dziesięć lat temu, teraz nie sięgam po takie książki. Mam jednak nadzieję, że moja fascynacja tamtymi czasami szybko wróci i sięgnę po twórczość tej autorki.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię książki z duchem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka zapowiada się fantastycznie, tylko ta końcówka... ostatnio trafiam na fajne książki ze słabymi zakończeniami.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś koleżanka poleciła mi jedną książkę tej autorki, jednak mi się nie spodobała, więc do Sary Waters już raczej nie wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek