4 lipca 2016

[PRZEDPREMIEROWO] Przepisy na miłość i zbrodnię - Sally Andrew


Książka, w której dostajemy nie tylko przepis na miłość, ale i zbrodnię? Czy można te dwie rzeczy przedstawić w formie przepisu? Okazuje się, że tak, a to sprawiło, że z jeszcze większą ciekawością zabierałam się za książkę. Co może być lepszego od książki, która zawiera przepisy na różne pyszności, zbrodnię i lekki romans?
Tannie Maria uwielbia gotować i dzielić się tym z innymi, dlatego zamieszcza swoje przepisy w lokalnej gazecie. Pewnego dnia Maria dowiaduje się, że sponsorzy chcą, aby w gazecie pojawiały się listy od czytelników i odpowiedzi na nie, które pomogłyby w rozwiązaniu ich problemów. Niestety nie ma miejsca na rubrykę o gotowaniu i tą z poradami, żeby z tego nie rezygnować Hattie, właścicielka gazety i przyjaciółka Marii, postanawia połączyć te dwie rzeczy. Od tej pory Maria odpowiada na listy próbując doradzić innym i dając im przepisy na dania, które mogłyby im pomóc. Gdy do redakcji przychodzi niepokojący list, od bitej przez męża kobiety, która po jakimś czasie zostaje znaleziona martwa, Maria mimowolnie zostaje wciągnięta w całą sprawę. W trakcie postępowania poznaje komisarza Henka Kannemeyera i coś zaczyna się dziać między tym dwojgiem.

Początkowo akcja książki toczy się w jednostajnym tempie i nic nie wskazuje na to, że będzie inaczej, jednak gdy zaczęły przychodzić do redakcji listy od kobiety, która zostaje zamordowana wszystko zaczyna się dziać tak szybko, a na jaw wychodzi coraz więcej zaskakujących wątków, od których nie tak łatwo się oderwać. Kiedy zostaje zamordowana kolejna osoba lista podejrzanych rośnie, a domyślenie się kto jest mordercą jest zwyczajnie niemożliwe, aż do samego końca mylnie obstawiałam i nigdy bym się nie domyśliła tożsamości mordercy, a tym bardziej motywu.

Bohaterowie są różnorodni, Maria to taka stuprocentowa cioteczka, która chce jak najlepiej pomóc innym, a raczenie ich pysznościami, które przyrządza staje się swego rodzaju tradycją. Co prawda czasami trochę mnie irytowało to, że za każdym razem próbowała rozwiązywać problemy poprzez jedzenie, ponieważ momentami przynosiło to trochę groteskowy skutek. Rozumiem, że można poprawić humor jedzeniem, ale czy faktycznie da się poważne problemy rozwiązać w ten sposób? Jessie, redaktorka śledcza i kolejna przyjaciółka głównej bohaterki, to taka roztrzepana i trochę łagodniejsza wersja dziewczyny z tatuażem, która wnosi wiele chaosu do książki, a komisarz Kannemeyer należy do grona bardzo dobrych policjantów, ale również wycofanych towarzysko osób, nad którą trzeba trochę popracować żeby się otworzył.

Tannie Maria odpowiadając na listy zamieszczała dodatkowo przepisy potraw, które mogłyby pomóc ludziom, którzy do niej pisali i fajnym aspektem w całej książce jest to, że na samym końcu można znaleźć sporo przepisów przedstawianych w książce z dokładnymi składnikami i sposobem wykonania potraw, gdyby ktoś chciał spróbować swoich sił w kuchni. Jednak w dalszej części książki trochę zabrakło mi tych odpowiedzi na listy i opisów dań. Na samym początku zanim akcja się rozwinęła wątek ten pojawiał się stosunkowo często, a im głębiej w treść tym bardziej było to pomijane. Wydawało mi się, że autorka trochę zapomniała o tym pomyśle i skupiła się na wszystkim innym, a szkoda, bo naprawdę przyjemnie czytało się te części poświęcone odpowiedziom na listy czytelników. W książce pojawia się wiele słów z języka afrykanerskiego, które niestety są wytłumaczone na samym końcu w słowniczku. Myślę, że lepiej by było gdyby pojawiały się przypisy wyjaśniające niezrozumiałe słowa żeby nie trzeba było ciągle wracać do słownika. Właściwie nie jest to jakiś wielki minus, ponieważ czasami można było z kontekstu zrozumieć, o co chodzi, a czasami coś było od razu wyjaśnione. Większość słów jednak sobie darowałam i nawet nie sprawdzałam w trakcie czytania co one oznaczają, gdyż jednak byłoby to trochę zbyt męczące i za bardzo odrywałoby mnie od całości.

W powieści pojawia się również wątek miłosny, który bardzo mi się podobał. Nie był on za bardzo przesłodzony czy przesadzony, pewnie ze względu na to, co przeszli bohaterowie, za to był wyważony i toczył się w naturalnym tempie. Nie było gromu z jasnego nieba i nagle bach miłość od pierwszego wejrzenia i sielanka. 

Przepisy na miłość i zbrodnię to książka, która sprawia, że czytelnik zaraz czuje się głodny i sam ma ochotę zjeść pyszne ciasto czekoladowe, a także taka, od której ciężko się oderwać, bo chęć rozwiązania zagadki bierze górę.

Tytuł: Przepisy na miłość i zbrodnię
Autor: Sally Andrew
Ilość stron: 480
Cena: 34,90zł
Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania Przepisów na miłość i zbrodnię dziękuję Wydawnictwu Otwarte

6 komentarzy:

  1. Czytałam już o tej książce dzisiaj. Zainteresowała mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kuchnia i zbrodnia to coś dla mnie ;) Natykam się na tę powieść już dzisiaj chyba piąty raz ;) To musi być przeznaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też ta książka oczarowała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanowię się jeszcze nad tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie za specjalnie mnie ona przekonuje. Jeszcze nad nią pomyślę.

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek