27 czerwca 2016

Strażniczka książek - Mechthild Gläser


Każdy, kto czyta dużo książek pewnie nie raz zastanawiał się jakby to było móc wejść do świata ulubionej powieści, porozmawiać z bohaterami czy przyjrzeć się przygodom, które czekają każdą z postaci. Taki właśnie świat i możliwość stworzyła autorka Strażniczki książek. Tylko czy jest to świat, który czytelnicy sobie wyobrażali?

Amy przenosi się wraz z matką Alexis z Niemiec do Szkocji, aby uciec od problemów. Okazuje się, że nie jest to przypadkowo wybrane miejsce, na wyspie mieszka babka głównej bohaterki. Okazuje się, że Amy nie jest zwykłą dziewczyną, należy do rodu Lennoxów, którzy od dawien dawna posiadają dar wchodzenia do książek. Mianują się Strażnikami, którzy mają za zadanie strzec powieści, gdyż każda ingerencja z zewnątrz czy wewnątrz, dokonywana przez bohaterów książek, skutkuje diametralną zmianą w akcji powieści. Niestety w świecie książek zaczynają się dziać dziwne rzeczy, ktoś postanowił wykraść najważniejsze pomysły z kilku powieści.

Książka zdecydowanie przeznaczona jest dla młodszych czytelników. Dorośli mogą nie odczuwać aż tak wielkiej przyjemności z czytania, choć perspektywa wchodzenia do świata książek wydaje się zachęcająca. Niestety akcja toczy się w bardzo wolnym tempie, a samo przechodzenie do świata literackiego nie jest aż tak spektakularne jakby mogło się wydawać. W większości bohaterka spędzała czas z Werterem, bohaterem powieści Cierpienia młodego Wertera i trochę zabrakło mi bardziej rozbudowanych opisów tego, co działo się w świecie literackim, były to pojedyncze sytuacje, które zaraz się kończyły, gdyż bohaterka bardzo szybko wracała do świata rzeczywistego.

Bohaterowie książki są bardzo różnorodni, choć nie każdy idealny. Główna bohaterka Amy niestety wydawała mi się najnudniejszą postacią, a przecież miała tak wielkie pole do popisu. Mimo tego miałam wrażenie, że jest mdła i nijaka, a czytanie jej przygód przypominały mi te, które już przed chwilą przeczytałam, jedynie zmieniało się tło. Batsy, kolejna Strażniczka, była jedną z bardziej irytujących bohaterek, aczkolwiek wątki, w których uczestniczyła były na swój sposób zabawne i przy okazji wprowadzała chaos, który w jej przypadku był idealny.

Trzeba przyznać, że książka została napisana prostym i przystępnym językiem, a autorka idealnie manewrowała między światem rzeczywistym, a powieściami, które pojawiły się w książce. Wszystko łączyło się w idealną całość, ponieważ każdy wątek czy to wzięty z Alicji w Krainie Czarów, Dumy i Uprzedzenia, Draculi czy innych pasował do siebie, a nawet okazało się, że to wszystko miało swój cel. Zakończenie też okazało się dość zaskakujące, ponieważ mogłoby się wydawać, że skoro jest to książka w dużej mierze baśniowa to i zakończenie będzie pełne happy endów, a jednak zakończyło się to całkiem odmiennie niż to, czego można się spodziewać po baśniach.

Strażniczka książek to ciekawa pozycja, w której sporo się dzieje, choć nie za szybko, a momentami bywało nawet monotonnie. Nie wątpię jednak, że młodsi czytelnicy odnajdą przyjemność w czytaniu takiej powieści.

Tytuł: Strażniczka książek
Autor: Mechthild Gläser
Ilość stron: 392
Cena: 34,00zł
Ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania Strażniczki książek dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

9 komentarzy:

  1. Wygląda dość ciekawie, ale na razie sobię odpuszczę, moja lista "do czytania" sięga niebios

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, ale się nie skuszę. Coś czuję, że nie byłaby dla mnie dostatecznie dobra. ;)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie w wolnej chwili ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecę zatem młodszej kuzynce. Powinna trafić w jej gust.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy pomysł na fabułę, jednak na dzień dzisiejszy mnie do niej nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi historia przypadła do gust trochę bardziej, ale doceniam Twoje spostrzeżenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w formie elektronicznej i mam nadzieję, że mi się spodoba :) Wydaje się być magiczna ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  7. W ogóle dawno mnie tu nie było, ale wygląda cudownie w tej zieleni :)
    A co do książki, słyszałam już zachwyty nad nią i zastanawiam się, czy naprawdę jest taka dobra czy nie. Bo pomysł niby banalny, skorzystać na świetnych pozycjach już wydanych i wpleść w to swoją własną historię. Trochę to dłużenie się mnie odstrasza, ale coś czuję, że i tak się na nią skuszę, chyba tylko ze względu na moją ciekawość :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jaka szkoda, że tak świetny pomysł został nie całkowicie wykorzystany. pozdrawiam :)
    wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek