22 kwietnia 2016

Cujo - Stephen King


Żadną nowością nie jest to, że uwielbiam powieści Stephena Kinga. Za każdym razem, gdy po jakąś sięgam spodziewam się naprawdę dobrej historii i właściwie za każdym razem to dostaję, choć jedne z tych historii są lepsze, inne gorsze. Słyszałam opinie, że Cujo to przerażająca historia i nie mogłam się doczekać aż wreszcie po nią sięgnę. Zdaję sobie sprawę, że jestem osobą, która horrory czyta i ogląda, jak bajki i nie da się mnie przestraszyć, ale jestem też w stanie rozróżnić, co mogłoby kogoś przyprawić o gęsią skórkę - niestety nie jest to Cujo.

Vic, ojciec Tada i mąż Donny, zmaga się z problemami w pracy, do tego dochodzi romans jego żony i koszmary syna, który twierdzi, że w jego szafie jest potwór. Joe Camber, miejscowy mechanik tonie w długach, żona nie ma prawa głosu w domu, a syn Brett jest zapatrzony w ojca, który jakoś szczególnie nie zwraca na niego uwagi. Jeszcze jednym członkiem rodziny Camberów jest Cujo, ważący dwieście funtów bernardyn, łagodny jak baranek, lubiący od czasu do czasu pobiegać za królikami jak szczeniak. Pewnego dnia kończy się to dla psa tragicznie, zostaje ugryziony przez nietoperza i od tamtej pory zaczyna go trawić wścieklizna, a to oznacza, że mieszkańcy są w niebezpieczeństwie.

Zazwyczaj w książkach Kinga nie trzeba długo czekać na krwawe lub straszne opisy i jest ich sporo. W przypadku Cujo tak nie było. Zanim doczekałam się pierwszej krwawej sceny musiałam przeczytać ponad 100 stron i naprawdę niewiele tego było. W tym wypadku miłośnicy horrorów nie będą usatysfakcjonowani. Nie oszukujmy się, ale sięgając po tę książkę miałam nadzieję na wiele krwawych, wręcz obrzydliwych opisów.

Stephen King bardzo dużo uwagi poświęca swoim bohaterom i problemom z jakimi się zmagają, co według mnie jest bardzo dobre, ponieważ cała powieść w jakiś sposób staje się bardziej realna. W końcu ile osób na świecie zmaga się z podobnymi problemami poruszanymi przez autora? Mnóstwo, a King za każdym razem opisuje to wszystko w taki sposób, że od razu zaczyna się współczuć bohaterom lub czuć do nich odrazę jeśli zachowują się w sposób, którego nie pochwalamy. Uczucia jakie towarzyszą podczas czytania książek zawsze są realne, bo tak bardzo przypominają prawdziwy świat (oczywiście nie mówię tu o wątkach fantastycznych) i często można się utożsamić, z którymś z bohaterów. Co prawda mam wrażenie, że tym razem autor aż za nadto skupił się na problemach swoich bohaterów, ponieważ wydawało mi się, że nie czytam o niczym innym, a Cujo i to, co się z nim dzieje odchodzi na bardzo daleki plan.

Muszę przyznać, że zakończenie trochę mnie zaskoczyło. Tak naprawdę koniec historii kręci się wokół Donny i Tadda, którzy walczyli o życie uwięzieni w samochodzie. Kiedy już wydawało mi się, że ktoś ich znajdzie, bo na to wskazywała logika, okazywało się, że los sobie z nich okrutnie kpi, ale nie spodziewałam się, że autor w taki sposób to zakończy.

Cujo nie jest jedną z tych książek Kinga, które na długo wyryją się w mojej pamięci, bywały lepsze, których historie tak mnie wciągały, że nie byłam w stanie myśleć o realnym świecie. Mimo wszystko nie było aż tak źle żeby całkowicie spisać tę książkę na straty, bo na pewno znajdą się osoby, którym Cujo spodoba się dużo bardziej niż mnie.

Tytuł: Cujo
Autor: Stephen King
Ilość stron: 417
Cena: 12,90zł
Ocena: 6/10

2 komentarze:

  1. Ja i tak po niej dość długo bałam się podejść do mojego owczarka podhalańskiego :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten tytuł wciąż przede mną. Ciekawe jak mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek