16 marca 2016

[PRZEDPREMIEROWO] Od urodzenia - Elisa Albert



Macierzyństwo zazwyczaj kojarzy się z najszczęśliwszym etapem w życiu kobiety, kiedy to na świecie pojawia się mała istotka wypełniająca cały dom krzykami, śmiechem i pomysłowością towarzyszącą jedynie dziecku. Na stronie wydawnictwa można przeczytać krótkie zdanie, właściwie idealnie opisujące tę powieść: Książka określana mianem "skutecznej pigułki antykoncepcyjnej".

Ari od roku jest matką chłopca o imieniu Walker i nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji. Wciąż próbuje przyzwyczaić się do nowego trybu życia, do tego, że musi wciąż zajmować się zależną od niej istotą, że przez przypadek może zrobić mu krzywdę, do zmian jakie zaszły w jej ciele, a także psychice. W mieście pojawia się dawna gwiazda rocka Mina, która jest w ciąży i choć Ari zazwyczaj nie ufa kobietom, jest nią zafascynowana. Kobiety w końcu się zaprzyjaźniają i razem przeżywają to, co wiąże się z macierzyństwem.

Ciężko określić odczucia towarzyszące po przeczytaniu książki. Z jednej strony jest to przepełniona czarnym humorem powieść, w której nie brakuje wulgarności, gdzie tak naprawdę pokazana jest druga, ta trochę ciemniejsza strona macierzyństwa, o której prawie się nie słyszy, bo przecież młode matki nie chcą zostać okrzyknięte mianem wyrodnych. W swojej powieści autorka dobitnie ukazuje te złe rzeczy towarzyszące życia po porodzie, cesarskiemu cięciu i towarzyszącej wielu kobietom depresji poporodowej. Z drugiej strony całość napisana jest w tak chaotyczny sposób, że czasami ciężko było się przestawić na to, co w danym momencie było opisane. Autora przeskakiwała z przeszłości bohaterki, do okresu ciąży, następnie do okresu po porodzie i teraźniejszości. 

Wiele momentów poświęconych zostało cesarskiemu cięciu, któremu została poddana bohaterka. Przeżyła traumę, nie potrafiła się cieszyć z pierwszych urodzin syna, ponieważ uważała, że jest to rocznica jej operacji. Właściwie zachowanie bohaterki jest irytujące, bo wciąż powtarza, że nienawidzi kobiet, w szczególności niepochlebnie wypowiada się o swojej zmarłej matce, bo nikt nie przygotował jej do bycia matką. Doskonale zdaje sobie sprawę, że ma depresję, ale nie robi nic, by jakoś sobie pomóc, nie szuka wsparcia u specjalistów, a nawet miałam wrażenie, że odczuwała masochistyczną radość z ciągłego zadręczania się. Przeszkadzało mi również trochę zbyt wiele opisów dotyczących ludzi, którzy przewinęli się przez całe życie Ari, ponieważ zabrakło podkreślenia tego najważniejszego tematu. Zakończenie niestety również nie należy do najlepszych, właściwie jest nijakie i nie bardzo wiem, co miało wspólnego z całością.

"Od urodzenia" to książka wywołująca wiele, różnego rodzaju emocji. Osoby, które poród mają już za sobą powieść może skłonić do porównywania swoich doświadczeń z doświadczeniami bohaterki i stwierdzenia czy faktycznie bywa aż tak źle. Natomiast dla osób, które nawet jeszcze nie planują dzieci może być pewnego rodzaju odstraszaczem. Sama mogę stwierdzić, że książka robi sieczkę z mózgu, może nie jest to najlepsze porównanie pod względem stylistycznym, ale zdecydowanie najtrafniejsze.

Tytuł: Od urodzenia
Autor: Elisa Albert
Ilość strona: 270
Premiera: 29.03.2016
Ocena: 6,5/10

Za możliwość przeczytania Od urodzenia dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu

10 komentarzy:

  1. O kurczę. Sieczkę z mózgu powiadasz? Ojejej... chyba nieco odłożę ja w czasie.


    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam zamiar poznać tę książkę, ale to dopiero za jakiś czas, bo obecnie muszę wywiązać się z innych zobowiązań czytelniczych.

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie jest książka dla mnie. Mam wrażenie, że naokoło czytam i słyszę o ciemnej stronie macierzyństwa, więc nie chcę się dodatkowo przerażać. Jak dobrze, że na razie dzieci nie planuję :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba tym razem nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tematycznie to raczej nie książka dla mnie, a tym bardziej nie sięgnę po nią po Twojej recenzji. Chyba spokojnie można sobie ten tytuł odpuścić :>

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem mamą od miesiąca, ale nawet gdybym nie była, to "Od urodzenia" nie traktowałabym jako pigułkę antykoncepcyjną ze względu na to, że od dawna zdaję sobie sprawę z tego, że macierzyństwo to nie bułka z masłem. Niekiedy rozumiałam Ari, ale jednak przez większość czasu jej zachowanie budziło we mnie irytację, a użalanie się nad sobą i nieustanne wracanie myślami do cesarskiego cięcia, które w jej mniemaniu to traumatyczne przeżycie, powodowało, że miałam ochotę rzucić książką w kąt. Niemniej powieść jest warta przeczytania i wyrobienia sobie własnej opinii na jej temat.

    OdpowiedzUsuń
  7. Raczej sobie nie będę fundować tej książki... Za dużo negatywnych opinii spotkałam na różnych blogach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że książka wywołuje takie emocje. Chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lekka, ale bardzo emocjonalna lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama jestem właśnie w trakcie lektury tej książki i mam nadzieje że nie będę zawiedziona :)
    Temat macierzyństwa wydaje mi się niezwykle ciekawy, mimo iż w tej książce nie są pokazane same pozytywne jego aspekty ;)

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek