30 października 2015

Utrata - Rachel Van Dyken


Mam wrażenie, że prawie wszyscy czytali już tę książkę, ba, nawet doszli już do kolejnych tomów. Wciąż na różnych blogach czytałam recenzje Utraty i za każdym razem powtarzałam sobie, że muszę wreszcie sprawdzić, o co cały ten szum. Ten czas w końcu nastąpił i może nie jestem aż tak zachwycona tą historią, jak inni, ale z pewnością przyjemnie się ją czytało i chętnie poznam kolejne tomy.

Kiersten zaczyna studia z dala od domu, gdzie opiekowali się nią ciotka i wujek, gdyż jej rodzice zginęli w wypadku. Dziewczyna nie mogła sobie poradzić z tą tragedią, wciąż nawiedzają ją koszmary, przez długi czas musiała być pod opieką psychologów i bierze antydepresanty. Pierwszego dnia studiów wpada na przystojniaka, który nie ukrywa zainteresowania nią, co dla dziewczyny, która nigdy nie miała chłopaka jest nowością. Weston, przystojniak zauroczony rudowłosą Kiersten, również zmaga się z koszmarami przeszłości i teraźniejszości. Jest synem jednego z najbogatszych ludzi na świecie, dlatego za każdym razem towarzyszy mu dwóch mężczyzn wynajętych przez jego ojca, sam bierze również dużo eksperymentalnych leków. Zdaje sobie sprawę, że nie zostało mu zbyt wiele czasu, a szanse na przeżycie wynoszą pięćdziesiąt procent, dlatego postanawia być dla Kiersten jedynie przyjacielem, który pomoże jej wyjść z mroku.

Od samego początku autorka nie ukrywała, że i z dziewczyną i chłopakiem jest coś nie tak, co prawda nie odkryła wszystkich kart od razu, co sprawiało, że przez cały czas snułam domysły w jaki sposób zginęli rodzice dziewczyny bądź na co choruje chłopak. W przypadku rodziców Kiersten w ogóle nie zgadłam, natomiast choroba Westona jest już bardziej przewidywalna, choć do samego końca nie wiedziałam jakiego jest ona typu.

Książka opowiada o utracie, jaka dotknęła głównych bohaterów, a także o tym, co jeszcze mogą utracić, ale co ważniejsze o ratunku jaki niesie druga osoba. Na szczęście autorka nie zrobiła z Utraty czegoś podobnego do Gwiazd naszych wina, bo tego bym chyba nie zniosła i od razu by skreśliło tę książkę. Te dwa tytuły łączy jedynie chory nastolatek i to wszystko, a to w jaki sposób autorka ukazała utratę i ratunek jaki przyniosła druga osoba sprawia, że książka zyskuje na wartości.

Jeśli chodzi o bohaterów do gustu bardzo przypadł mi Gabe, który mimo swoich tatuaży i kolczyków, okazuje się być bardzo dobrym i opiekuńczym przyjacielem. Muszę nawet przyznać, że polubiłam go bardziej niż Wesa. Żeby nie było Wes nie jest złą postacią, bo wychodzi na to, że gdyby mógł to swojej dziewczynie i przyjaciołom przychyliłby nieba. Natomiast zaczyna mnie już trochę męczyć, że sporo autorek w tego typu książkach wręcz idealizuje głównych bohaterów (w szczególności tych męskich) na miarę bogów. To już nawet nie jest ekscytujące, gdy po raz kolejny czyta się o chłopaku, którego sylwetka wskazuje na to, że została wyrzeźbiona w marmurze, idealne oczy uśmiech i w ogóle och i ach. Przepraszam bardzo, ale ja już tego nie kupuję. Jeśli, któryś z bohaterów jest zbyt idealny to dla mnie coś jest nie tak, bo tacy ludzie nie istnieją, każdy ma swoje wady, dlatego jednak wolę czytać o postaciach, które jednak mają choć jedną czy dwie. Nie zmienia to faktu, że Wes to dobra postać, ale zbyt idealna.

Do samego końca zastanawiałam się jakie będzie zakończenie, bo tytuł jednak trochę sugeruje. Zakończenie, które dała nam autorka jak najbardziej mnie satysfakcjonuje, chociaż muszę przyznać, że gdyby jednak postanowiła iść w drugą stronę (osoby, które przeczytały książkę będą wiedziały, o co mi chodzi, a sama nie chcę pisać żeby nie sugerować jakie faktycznie było zakończenie) to całkowicie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak potoczyłoby się życie bohaterów.

Utrata to z pewnością dobra książka, wywołująca wiele emocji i pokazująca, że są różne sytuacje z jakimi muszą mierzyć się ludzie, a wsparcie bliskich jest bardzo ważne. Choć nie jestem Utratą zachwycona tak jak inni to rozumiem, dlaczego powieść ta się podoba i mam nadzieję, że kolejne tomy będą utrzymywały poziom, a nawet będą lepsze.

Tytuł: Utrata
Autor: Rachel Van Dyken
Ilość stron: 306
Cena: 32,90zł
Ocena: 7/10

18 komentarzy:

  1. Od dłuższego czasu mam ochotę na tę książkę i chyba wkrótce zaopatrze się w e-booka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie twórczość Rachel van Dyken średnio przekonuje. Nie mam za bardzo ochoty na "Utratę" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dotarła do mnie w ramach Book Tour, więc wkrótce będę czytać. :-) Także nie jesteś jedyną osobą w blogosferze, która nie czytała wcześniej tej książki. Tak się zastanawiam, czemu w powieściach to zazwyczaj facet jest bajecznie bogaty i przystojny, a dziewczyna skromna i biedna. :-) Ciekawi mnie porównanie do "Gwiazd naszych wina" i skoro zakończenie jest inne, to chyba już wiem jakie. Ciekawe, czy mam rację. Wkrótce się przekonam. Świetna recenzja. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka już za mną i bardzo pozytywnie ją wspominam, aczkolwiek, moim zdaniem, ''Toxic'' jest o niebo lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam twórczości Rachel van Dyken , ale też często spotykam recenzje książek na blogach. Widzę po Twojej opinii, że popierasz jej przeczytanie, choć można znaleźć w dziełach autorki większe perełki. Na chwilę obecną trochę odczekam, ale z pewnością przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wszyscy :) Ja się nie kalam takimi książkami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze tej książki nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wszyscy! Ja nie czytałam i nawet (wstyd się przyznać) nie wiedziałam, ze istnieje;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi książka bardzo się podobała, podobnie jak cała seria :)
    Drugi tom jest również bardzo interesujący. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja chyba byłam ją jeszcze mniej zachwycona niż Ty. Z jednej strony rozumiem jej fenomen, ale z drugiej, nie złapała ona mnie w swoje sidła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Obym jak najszybciej upolowała pierwszy tom. Takiej książki teraz szukam :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  12. ''Utratę'' przeczytałam na sam koniec wakacji, ale do tej pory na moje nieszczęście nie miałam okazji zapoznać się z kolejnymi częściami. Zwłaszcza, że i mnie Gabe spodobał się bardziej niż Wes :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka wywołuje wiele emocji z tego co zauważyłam. Mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakiś czas temu miałam ochotę na książkę, ale mi przeszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. W sumie, jestem w podobnej sytuacji do twojej. Cały czas czytam pozytywne recenzje tej powieści, przyjaciółka jest nią zachwycona... i jak tu nie przeczytać takiej pozycji?


    http://zaczarowana-me.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię książki pełne emocji, a "Utrata" chodzi za mną już od dłuższego czasu. Na pewno w końcu przeczytam ;).

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie wcale ta seria nie przyciąga, nie lubię takich książek :)

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek