7 października 2015

Ene, due, śmierć - M.J. Arlidge


Może nie czytam za często kryminałów, choć sama się zastanawiam dlaczego skoro lubię ten gatunek. Same próby domyślania się, kto jest sprawdzą lub kto zginie następny potrafią wprowadzić w doskonały nastrój, szczególnie, gdy autor jest w stanie sprawić, że nie łatwo się tego domyślić. A jak było w przypadku książki Arlidge'a?

Helen Grace funkcjonariuszka policji, skrywająca pewną tajemnicę zostaje przydzielona do sprawy, która na pierwszy rzut oka wydaje się być zwykłym morderstwem. Dziewczyna zabija swojego chłopaka, pewnie dlatego, że między nimi wcale nie układało się tak dobrze. Wszystko by się zgadzało gdyby nie to, że w podobny sposób giną następne osoby, a rzekomi mordercy za każdym razem mówią, że wraz ze swoją ofiarą zostali porwani przez kobietę. Kim jest tajemnicza kobieta i dlaczego wybiera ofiary w jakiś sposób związane z Helen Grace?

Już na samym początku powiem, że miałam nadzieję iż bardziej się wciągnę w tę historię, ale niestety tak nie było. Same zbrodnie przypominały mi trochę sceny z filmu Piła. Ludzie byli uwięzieni i jedynym sposobem na uwolnienie się było zabicie drugiej osoby. Oczywiście nie twierdzę, że to były złe wątki, ale niestety w książce były one strasznie do siebie podobne. Zmieniały się jedynie miejsca przetrzymywania bohaterów i samo bohaterowie, a reszta była łudząco do siebie podobna, co sprawiało, że aż nudna. Za każdym razem ginęła jedna osoba, a ta która przeżyła zmagała się z ogromnymi wyrzutami sumienia, sposób zabójstwa też niewiele się różnił. Spodziewał się trochę większej różnorodności.

Kolejną rzeczą, która na początku dosyć mocno mnie denerwowała i nie rozumiałam, po co w ogóle się w książce znalazła to sesje SM policjantki Helen Grace. Nagle nie wiadomo skąd pojawiały się sceny z biczami itp. i po co to? Dopiero na sam koniec zostało to wyjaśnione, ale mimo  wszystko wydawało mi się zbędne. Tak naprawdę nie rozumiem, dlaczego bohaterka to robiła i co miała z tym wspólnego przeszłość Helen i jej dzieciństwo? Miał być to rodzaj pokuty? Kary? Arlidge nie do końca tę kwestię wyjaśnił albo zwyczajnie do mojego mózgu wyjaśnienie nie dotarło.

Nie mogę powiedzieć, że książka nie była pełna zagadek, bo była. Zastanawiało to kim jest sprawca, w jaki sposób ofiary są powiązane z policjantką i co sama policjantka może mieć wspólnego ze sprawcą. Do wyjaśnienia całej sprawy nie byłam w stanie odgadnąć żadnej z tych rzeczy ani w jakikolwiek sposób je powiązać. Niestety samo wyjaśnienie nie sprawiło, że otworzyłam szeroko usta ze zdumienia. Zaskoczyła mnie tożsamość sprawcy, ale na tym się zakończyło, bo naprawdę miałam ochotę przeczytać o jakiejś konkretnej konfrontacji, a nie o podobnej do wcześniejszych zbrodni. Zakończenie było nijaki, po prostu bez żadnych fajerwerków i uczucia niedowierzania, że właśnie tak to wszystko się skończyło, a nie inaczej.

Ene, due, śmierć to jak dla mnie książka z niewykorzystanym potencjałem. Mogło być naprawdę bardzo dobrze, a wyszło schematycznie. Po wielu pochlebnych recenzjach oczekiwałam czegoś lepszego, a niestety zawiodłam się. Gdyby nie to, że były wątki, które sprawiły, że zastanawiałam się nad czymś lub te, które w jakiś sposób mnie zaskoczyły ocena byłaby o wiele niższa.

Tytuł: Ene, due, śmierć
Autor: M.J. Arlidge
Ilość stron: 440
Cena: 36,90zł
Ocena: 4/10

22 komentarze:

  1. Widzę tu nie tylko nawiązania do "Piły", ale i do... "Greya"? Ciekawe o co chodzi z tymi pejczami. :-) Szkoda, że książka nie przypadła Ci do gustu. 4/10 nie zachęca do książki. Widziałam ją wielokrotnie w księgarniach, ale widocznie dobrze, że nie zwróciła dostatecznie mocno mojej uwagi. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że powinnaś sama sprawdzić i przekonać się, bo być może Ci się spodoba ;)

      Usuń
  2. I to jest fajne w czytaniu, że nie zawsze wszystko musi się podobać. Mi na przykład Ene, due śmierć bardzo się podobała. Może dlatego, że nie był schematyczna (nie oglądałam Piły i innych tego typu filmów), więc miałam "czystą głowę" od porównań. Uważam, że to bardzo dobry debiut. Może faktycznie w kilku miejscach brakuje wyjaśnienia kilku kwestii niemniej jednak wciągnęłam się ;) Przeczytałam tez już druga książkę Powiedz panno gdzie Ty śpisz i ona również trzyma poziom. Aczkolwiek Arlidge ma trochę problem ze skonstruowaniem spektakularnych zakończeń. A może to po prostu jego świadome poczynania z czytelnikami. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dotąd trafiałam głównie na pochlebne recenzje, więc fajnie było przeczytać nieco przeciwną opinię. Ale mimo tego książkę mam zamiar poznać, pomysł na historie wydaje mi się ciekawy i z potencjałem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam a nawet nie kojarzę, ale wydaje się ciekawa. :D
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie osobiście książka bardzo się podobała. Za to drugi tom, który teraz czytam nie zbytnio nie porywa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ocena niziutka a ja byłam tak nastawiona na tą książkę... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki, które są raczej przeciętnym kryminałem, staram się omijać. Nie lubię, gdy taka książka mi się dłuży, bo więcej śpię niż czytam. Także za tę, podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej, zaskoczyłaś mnie, bo ja całkiem pozytywnie wspominam tą lekturę. Podobnie jak drugi tom ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja byłam zadowolona z lektury :) Bardzo podobał mi się pomysł i sama postać Helen Grace ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytuję kryminałów Ale muszę przyznać że okładka jest piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, jaka niska ocena. Książkę mam na półce i powoli przymierzałam się do jej lektury, jednak teraz chyba ją sobie odpuszczę. I tak mam niewiele czasu wolnego na czytanie i wolę go poświęcić na jakieś lepsze książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że potencjał nie został do końca wykorzystany. Czasami tak bywa niestety.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda że potencjał nie został wykorzystany. Niebawem zabiorę się za jej lekturę, więc mam nadzieję że moje odczucia będą trochę inne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam w planach rozpocząć tę serię :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytam i nie lubię kryminałów. Jeszcze bardziej mnie odpycha od tego gatunku czytając takie negatywne recenzje :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Kryminały dopiero przede mną, ale raczej nie sięgnę od tej oto książki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Teraz wszędzie trzeba wcisnąć pejcze...

    OdpowiedzUsuń
  18. Podczytywałam na czytniku (tyle widziałam wcześniej pozytywnych recenzji, że spodziewałam się wciągającej historii), zakończenie wydało mi się zbyt wydumane (ale też uczciwie przyznaję, że nie jestem wielbicielką kryminałów). ;) Tak naprawdę tylko tytuł zdobył moje uznanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A taka byłam napalona na tę książkę :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Po książkę nie sięgnę. Po pierwsze nie lubię kryminałów, a po drugie dałaś jej niską ocenę, więc nie będę na nią tracić czasu :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ~Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek