15 czerwca 2015

Znalezione nie kradzione - Stephen King


Stephena Kinga nie trzeba przedstawiać, przez wielu uznawany jest za mistrza grozy, a moja przygoda z jego twórczością zaczęła się, gdy sięgnęłam po Miasteczko Salem, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że King jest tak znanym pisarzem i ma na swoim koncie już wiele książek. Od tamtej pory, mogę z czystym sumieniem to napisać, jest moim ulubionym pisarzem, a za cel obrałam sobie przeczytanie wszystkich książek jakie napisał. Znalezione nie kradzione to drugi tom trylogii, w której pojawia się znany już z Pana Mercedesa detektyw  Bill Hodges.

W książce występuje dwoje bohaterów, z których jeden jest mordercą, który ma obsesję na punkcie literatury, a właściwie trylogii napisanej przez Johna Rothsteina. Właśnie ta obsesja skłoniła go do popełnienia nie jednej zbrodni, w wyniku których stał się posiadaczem niezłej sumy pieniędzy oraz notatników słynnego pisarza, w których znajduje się między innymi nigdy nie wydana kontynuacja powieści Rothsteina. Jednak Morrisowi Ballamy'emu (bo tak nazywa się ów bohater) nie jest dane cieszyć się tym znaleziskiem, które musiał ukryć w obawie, że policja odkryje, iż to on był sprawcą. Policja w końcu do niego trafia, ale w zupełnie innej sprawie i krzyżuje dalsze plany Morrisa. Drugim bohaterem jest Peter Saubers, nastolatek, którego rodzina przechodzi trudny okres po tym, jak jego ojciec uległ wypadkowi. Matka chłopaka musi utrzymywać całą rodzinę, ojciec z dnia na dzień jest coraz bardziej rozgoryczony tym, że musi się poruszać o kulach i nie może pracować. Wszystko się zmienia, gdy Peter odnajduje kufer wypełniony pieniędzmi i tajemniczymi notatnikami. Nie wie tylko, że zawartość kufra będzie przyczyną wielu kłopotów, a jego życie zmieni się w horror.

Na początku powieści King przeskakuje z przeszłości, w której opisuje życie i postępki Morrisa Bellamy'ego do przyszłości, gdzie czytelnik poznaje Petera i jego rodzinę. Byłam przekonana, że nie jest możliwe, aby te dwie postacie się w jakikolwiek ze sobą spotkały, ale powinnam już wiedzieć, że u Stephena Kinga nie ma czegoś takiego jak niemożliwe. Wszystkie wydarzenia i wątki były ze sobą tak doskonale połączone, aż wreszcie dochodzi do konfrontacji. To, co wydawało mi się, że udało mi się przewidzieć, że na pewno się zdarzy było kolejnym chybionym strzałem, bo nic się nie działo według tego scenariusza, który gdzieś tam pojawiał się w mojej głowie. Choć wydawało mi się, że rozumiem motywacje jakimi kierowali się bohaterowie to i tak byłam zaskakiwana wydarzeniami, które w swojej powieści opisał autor.

W początkowych rozdziałach akcja pędzi, później trochę zwalnia, co wcale nie znaczy, że jest gorsza, gdyż King skupił się na problemach z jakimi muszą sobie radzić ludzie z różnych klas społecznych. Pojawia się chłopak, którego rodzina ma spore problemy wynikające z braku pracy, a z tym niestety może się utożsamiać w dzisiejszych czasach wiele osób, chłopak, który robi wszystko żeby pomóc rodzinie, chociaż powinien mieć na głowie sprawy takie jak imprezy czy dziewczyny. A z drugiej strony jest morderca, którego życie opisane w więzieniu jest tak dosłowne, że aż przerażające. King pokazał, że pobyt w więzieniu to nie tylko spacerniak, izolatki dla tych, którzy mają za dużo energii do wyładowania, ale również gwałty, bijatyki czy interesy, jeśli ktoś potrafi, coś czego inni nie. A potem koniec książki, gdzie akcja znowu pędzi i właściwie nie wiadomo czego się spodziewać, bo przecież dla autora nie ma rzeczy niemożliwych.

Wiedząc, że Znalezione nie kradzione różni się od starszych powieści Kinga, w których sporo jest wątków nie z tego świata, myślałam, że w tej powieści takich nie spotkam, a jednak. Na końcu pojawiło się coś, co może dać mgliste spojrzenie na to, co może być jednym z wątków w kolejnej części. Możliwe, że brak nadnaturalnych wątków w tej powieści może być minusem dla osób, które wolą wcześniejsze powieści autora, w których się od nich aż roi. Kolejnym problemem dla kogoś, kto w literaturze tego nie lubi mogą być wulgarne treści, co dla mnie nie jest żadną przeszkodą, ponieważ przyzwyczaiłam się już do tego, że King nie przebiera w słowach.

Jeśli ktoś nie zna Pana Mercedesa, pierwszego tomu, nie musi się obawiać, gdyż nie są ze sobą ściśle powiązane, a nieznajomość poprzedniej części nie skutkuje tym, że czytelnik gubi się w wydarzeniach, owszem pojawiają się wątki z wcześniejszego tomu czy choćby detektyw Hodges, ale jedno drugiemu nie przeszkadza. Jeśli ktoś ma ochotę na wciągającą i zaskakującą historię zdecydowanie polecam Znalezione nie kradzione.


Tytuł: Znalezione nie kradzione
Autor: Stephen King
Ilość stron: 477
Cena: 38,50zł
Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania Znalezione nie kradzione serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros


18 komentarzy:

  1. Już dawno nie czytałam żadnej książki Kinga - koniecznie muszę to zmienić! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako wierna fanka Stephena Kinga mam ją oczywiście zamiar przeczytać ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiedziałam, że autor ma książkę o tym tytule. Niestety jego twórczość nie przypadła mi do gustu, dlatego nie skuszę się tym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamy ten sam cel, bo również planuję poznać wszystkie powieści Kinga :) Po tę oczywiście również sięgnę, chociaż trochę obawiam się Kinga w wersji kryminalnej. Mam jednak nadzieję, że jego nowa twórczość nadal będzie mnie zachwycać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem jakoś uprzedzona do twórczości Kinga. Czytałam kilka jego książek, ale bez większych zachwytów. Dlatego na razie nie mam ochoty dalsze poznawanie jego twórczości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Do Kinga jeszcze nie dotarłam w moim czytelniczym życiu, ale ciągle mnie korci by się wreszcie do niego przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę zazdroszczę, że udało Ci się przeczytać "Znalezione nie kradzione". Sam mam wielką ochotę aby kupić powieść Kinga ale walczą z małym kryzysem finansowym :D

    OdpowiedzUsuń
  8. King to mistrz :) Mam nadzieję, że w wakacje uda mi się nadrobić wszystkie zaległości, no i ta lektura czeka na swoją kolej ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja przygoda z S. Kingiem zakończyła się parę lat temu. Kiedyś lubiłam jego książki, ale jak już "podrosłam" trochę to stały się dla mnie bardzo ciężkie, opisy zbyt nudne... Pomimo, że opisami mnie jego książki bardzo zachęcają. Ale na razie teraz mam przerwę ;)

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja przyznam,że za Kingiem nie przepadam, ale tak sobie myślę, że może warto coś przeczytac ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Pana Mercedesa" mam w domu, ale jeszcze tej książki nie czytałam. A muszę przecież zacząć od początku!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnią książką Kinga jaką czytałam była "Zielona mila" i bardzo mi się podobała :))
    Już dawno nie czytałam książek tego autora i muszę w końcu sięgnąć po jakieś jego dzieło :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakiś czas temu wzięłam się za "Lśnienie" Kinga, chcąc nadrobic pewne braki, ale jakoś nie mogę przez to przebrnąć. Więc choć "Znalezione nie kradzione" mnie kusi niesamowicie, to najpierw trzeba "Lśnienie" pokonać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niedawno skończyłam Pana mercedesa, teraz kusisz mnie na tę książkę.

    Pozdrawiam:*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Stephen King należy do grona moich ulubionych pisarzy. Niestety dawno nic nic jego nie czytałam. Musze koniecznie to zmienić. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurka wodna, ale to kryminały - a od kryminału nie oczekuje się wątków paranormalnych, zwłaszcza jeśli przez niemal całe dwa tomy takowe nie występowały ;) Ciekaw jestem, jak King z tego wybrnie. Mam złe przeczucia, ale... chciałbym się przyjemnie zaskoczyć :) Tymczasem czekam na zapowiadany na jesień zbiór opowiadań Króla :)

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek