20 czerwca 2015

Lek na śmierć - James Dashner


Sporo czasu minęło zanim wzięłam się za kolejny tom trylogii Jamesa Dashnera. Po pierwsze, ciągle w moje ręce wpadały inne książki, które chciałam bardziej lub mniej przeczytać. Po drugie, nie do końca wiedziałam czego oczekiwać, ponieważ słyszałam, że trzeci tom różni się od poprzednich. Po trzecie, miałam pewne obawy, że może się okazać, że nie poczuję się aż tak zainteresowana, jak wcześniej. A jak faktycznie było? Cóż, ocena może Was trochę zmylić, bo książka jest dobra, ale...

Thomas wraz z resztą Streferów zostali zabrani z Pogorzeliska do siedziby DRESZCZu, gdzie poinformowano ich, że Próby się skończyły, a oni są coraz bliżej wynalezienia leku na Pożogę, jedyne co im pozostało to sprawdzenie, dlaczego mózgi Odpornych nie poddają się chorobie. Wszystko wymyka się spod kontroli, ponieważ Thomas wie, że nie można ufać członkom DRZESZCZu. Wraz z nieliczną grupką postanawia uciec, pojawia się Prawa Ręka, nowa organizacja, która uważa, że najlepszym wyjściem jest zniszczenie DRESZCZu. Czy im się to uda? Co się stanie z Thomasem i jego przyjaciółmi? Czy powstanie długo wyczekiwany lek?

Tak jak wspomniałam, powieść jest dobra, ponieważ odbiega od poprzednich tomów, jest bardziej skupiona na tym, co było tak ważne w poprzednich częściach, czyli leku. Jednak jak dla mnie działo się zbyt dużo. Ucieczka z DRESZCZu, Poparzeńcy, Prawa Ręka, postaci, których nie spodziewałabym się, że jeszcze się pojawią, to, że nie każdy jest Odporny, zwracanie wspomnień, miejsca, które przeznaczone są tylko dla Poparzeńców, miejsca, w których wszystko wymyka się spod kontroli i najlepszym wyjściem jest ucieczka. Po prostu było tego wszystkiego za dużo, a to sprawiło, że nie odczuwałam przyjemności z czytania, a nawet czułam się znudzona. Momenty, w których powinnam poczuć się zaskoczona, wcale takie nie były, czytałam je jakby były zwykłym opisem przyrody, a następnie przechodziłam do dalszych scen. Ani trochę nie ruszało mnie to, co czytałam, a to niestety jest dużym minusem, ponieważ więcej emocji towarzyszyło mi przy poprzednich dwóch częściach.

Tym razem bohaterowie zostają rozdzieleni i w większości książka poświęcona jest Thomasowi, Minho, Newtowi, Brendzie i Jorge. W poprzednich częściach decyzje trojga pierwszych bohaterów zawsze były przemyślane, co zazwyczaj prowadziło ich do sukcesu, a w Leku na śmierć wszystko było impulsywne, nieprzemyślane, a momentami bez sensu. Postać Newta bardzo się zmieniła, co właściwie nie jest dziwne, ale nie zdradzę dlaczego. Był taki moment kiedy chłopak przekazał Thomasowi liścik, który miał przeczytać w odpowiednim momencie, byłam strasznie ciekawa, co tam napisał i spodziewałam się czegoś, co sprawi, że poczuję się naprawdę mocno zaskoczona, a to co tam było... Po prostu jakaś tragedia, dwa zdania, które nie wiem po co były trzymane w tak wielkiej tajemnicy.

Kolejnym minusem jest to, że nie dostałam odpowiedzi na pytania, które sobie zadawałam podczas Próby ognia. Właściwie niewiele się wyjaśniło nawet w tej części, ponieważ nadal nie wiem jakie były wspomnienia bohaterów, czy Thomas faktycznie był aż tak ważny, co łączyło go tak naprawdę z Teresą itd. Owszem, pojawiały się jakieś przebłyski wspomnień, ale one niewiele wnosiły do całej sprawy i tego, co najważniejsze. Zakończenie jednak pozostawia największy niedosyt, tak jakby autor na siłę chciał wpleść trochę szczęścia w życie bohaterów, ale to było strasznie wymuszone, nie wyjaśniające niczego i odstające od reszty fabuły. 

Książka jest dobra, wiem, że wielu się podoba, ale jak dla mnie zmęczenie materiału, mnóstwo książek podobnego typu, w których walczy się z systemem o przetrwanie, sprawiło, że czytałam Lek na śmierć jak robot. Od strony do strony, byle do zakończenia i zamiast czuć coraz większe napięcie, czułam coraz większą nudę i z utęsknieniem czekałam na zakończenie powieści.

Tytuł: Lek na śmierć
Autor: James Dashner
Ilość stron: 387
Cena: 37,90zł
Ocena: 6/10

16 komentarzy:

  1. Cóz, nie do końca napawa mnie to optymizmem. ;) Niedawno kupiłam trzeci tom, żeby zmotywować się do przeczytania drugiego. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ciągnie mnie ani nie ciągnęło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam pierwszą część na półce od dawna i nawet myślałam, żeby wkrótce się za nią zabrać, ale w takim razie chyba poczekam jeszcze trochę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka super ale bardziej mi się podobała 2 część. W tej części Thomas trochę za bardzo dramatyzuje jeśli chodzi o jego kolegę ciągle o nim myśli. Zakończenie książki było świetne. I cieszę się że Teresa zginęła jakoś strasznie jej nie trawię. James Dashner stworzył super pomysł, który przelał na kartki. Ja już nie mogę się doczekać filmu 2 część we Wrześniu wychodzi :D
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że zakończenie pozostawia niedosyt. Może się skuszę, sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej trylogii i na razie nie mam ochoty tego zmieniać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie ta część była chyba najgorsza z całej serii. Spodziewałam się po niej zupełnie czegoś innego :(
    Najlepszym tomem była według mnie druga część, bo tam chyba najwięcej się działo :D
    Całą serię miło wspominam, jednak niestety ostatni tom nie powala na kolana :<

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że nie masz podobnych odczuć, co ja. Uwielbiam serię i choć muszę przyznać, że tom wypada odrobinę słabiej, to na pewno mi towarzyszyły uczucia podczas lektury. Żałuję jednak zakończenie, za wiele pytań, za mało odpowiedzi...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mam w planach tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam wcześniej o "Leku na śmierć". Nie jest to moja ulubiona tematyka, ale miło mi się czytało Twoją recenzję. Masz fajny styl pisania:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Po obejrzeniu pierwszej części filmu nabrałam ochoty na książki, jednak im więcej czytam recenzji na temat tej trylogii, coraz bardziej mi się odechciewa, no cóż, zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie niestety tom pierwszy w ogóle nie porwał, więc na kontynuację się nie skuszę :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. czuję, że jest to książka bez "fajerwerków" ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwsza część Więźnia Labiryntu stoi na półce nieprzeczytana muszę to zmienić :) Super post! :D
    http://loony-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek