12 kwietnia 2015

Uczta dla wron. Cienie śmierci - George R.R. Martin


Nie raz słyszałam, że Pieśń Lodu i Ognia z tomu na tom staje się coraz nudniejsza i coraz gorsza, ale nie wierzyłam w to, bo w końcu to Pieśń Lodu i Ognia, więc nie może być zła. Jak wielkie było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że to co mówili inni okazało się prawdą.

UWAGA SPOILERY W OPISIE!!

Wiele się zmieniło w Siedmiu Królestwach, znienawidzony król Joffrey nie żyje, jego żona Margaery Tyrell po raz drugi została wdową, co prawda nie na długo, ponieważ po raz kolejny zostaje królową, tym razem wychodząc za Tommena. Tywin Lannister nie żyje, więc Cersei stara się trzymać Królewską Przystań w ryzach i nadal sączy jad, gdzie tylko jest to możliwe. Po śmierci księcia Dorn, wydaje się, że wszyscy z jego rodzinnych stron chcą śmierci Lannisterów. Sansa Stark, teraz zwana Alayne, znajduje się na Orlim Gnieździe, a jej siostra Arya udaje się do Bravos.

KONIEC SPOJLERÓW.

W tym tomie czytelnicy poznają nowych bohaterów, co wcale nie dziwi, w końcu Martin musiał zapełnić pustkę, którą sam stworzył, ale pojawiają się również już dobrze znani bohaterowie, chociaż nie wszyscy. Martin oprócz nowych bohaterów skupił się bardziej na Cersei, jej bracie, siostrach Stark, Brienne i Samie, trochę mnie zasmuciło, że nie było mojego ulubionego bohatera Tyriona, ale podejrzewam, że w kolejnych częściach znowu będę mogła poczytać o jego przygodach. Sporo wątków z poprzedniego tomu nie zostało pociągniętych w Uczcie dla wron, co sprawiło, że czuję pewien niedosyt, a to tylko dlatego, że w Nawałnicy mieczy Martin wprowadził wątki, które były nie lada zaskoczeniem i miałam nadzieję, że dowiem się czegoś więcej, ale nie tracę nadziei, że kolejne tomy mi to zrekompensują.

Niestety podczas czytania brakowało mi tego napięcia, które towarzyszyło mi w każdym poprzednim tomie, nie było tu tak wielu intryg, a niektóre rozdziały strasznie się dłużyły i były wręcz nudne. Akcja bardzo mocno zwolniła i choć miałam nadzieję, że w pewnym momencie Martin zrzuci na mnie jakąś bombę to niestety się tego nie doczekałam. Uczta wron. Cienie śmierci zostały napisane w taki sposób, że czasami zastanawiałam się czy to faktycznie napisał Martin.

Jeśli chodzi o bohaterów, którzy przewijali się w tym tomie, cóż niektórzy byli nudni i tak samo jak nie przekonałam się do nich w poprzednich tomach, tak nie polubiłam ich teraz. Jedynie jak wcześniej irytowała mnie postać Sansy Stark, tak teraz trochę mnie zaciekawiły jej losy, ponieważ już na koniec Nawałnicy mieczy jej wątek nabrał nieoczekiwanego tempa. Wydaje mi się, że najwięcej było rozdziałów związanych z Cersei, co wcześniej może byłoby zadowalające, gdyż w poprzednich tomach dało się ją poznać jako bohaterkę zakłamaną, mściwą, uwielbiającą intrygi, ale teraz wydała mi się w pewnym sensie stłamszona. Oczywiście można to tłumaczyć wydarzeniami, które w jakiś sposób na nią wpłynęły, jednak dla mnie Cersei była od samego początku bohaterką, która nie ma serca, więc brakowało mi jej charakteru, a niestety jej intrygi były za bardzo stonowane.

Mam nadzieję, że Uczta dla wron. Cienie śmierci to tylko cisza przed burzą, że Martin szykuje coś naprawdę wielkiego, a to był tylko jeden słabszy tom w całej serii. Niestety zaczęłam się trochę obawiać, że jak to często bywa z wielotomowymi seriami, okaże się, iż saga była dobra tylko na początku, a później już pisana trochę na siłę. Mam nadzieję, że moje obawy się nie sprawdzą.


Tytuł: Uczta dla wron. Cienie śmierci
Autor: George R.R. Martin
Ilość stron: 512
Cena: 37,90zł
Ocena: 5/10

18 komentarzy:

  1. Już nie mogę się doczekać własnej lektury tej książki! :D
    Zamierzam sama oceniać treść :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciągle przede mną ta książka... Muszę w końcu się porządnie skupić na GOTcie :)

    www.maialis.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu jak zawsze widnienie napis 'spoiler' to jednocześnie mam ochotę to przeczytać a z drugiej nie. "Grę o tron" pokochałam. Przyjdzie kiedyś pora na kolejne części :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tego co czytam na blogach o dziełach Martina, jego saga jest wystarczająco dobra, że nie powinnaś się martwić o słabe książki. Muszą mieć w sobie coś, skoro ludzie tak je chwalą. :) Może to jest celowe, taka cisza przed burzą. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No widzisz, a to mój ulubiony tom. :) Cersei jest - podobnie jak Catelyn i Sansa - jedną z moich ulubionych bohaterek. Do tego świetnie skonstruowaną, nieoczywistą. W ogóle wolę późniejsze tomy, w ostatnim nawet Jon nabiera kolorów (wcześniej jego wątek mnie nudził).

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie mogę się przekonać co do Martina. Mam zakodowane w głowie, że skoro jest to pisarz tak nadmuchany przez Hollywod musi być, paradoksalnie, słaby.
    Ta recenzja utrwala mnie w tym przekonaniu, ale mam też zamiar kiedyś przełamać wykreowany przeze mnie stereotyp.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie mogę się przekonać co do Martina. Mam zakodowane w głowie, że skoro jest to pisarz tak nadmuchany przez Hollywod musi być, paradoksalnie, słaby.
    Ta recenzja utrwala mnie w tym przekonaniu, ale mam też zamiar kiedyś przełamać wykreowany przeze mnie stereotyp.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na razie jestem ne etapie "Starcia Królów" i historia bardzo mi się podoba. Ale niestety też słyszałam, że w kolejnych częściach zmieniają się bohaterowie i już nie jest tak ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem fanką twórczości Martina. Przeczytałam kiedyś ''Dzikie karty'' i już wiem, ze fantastyka w takim wydaniu do mnie nie przemawia. Nie przeczę, że jest to świetny pisarz. Po prostu ja niezbyt dobrze odnajduje się w gatunku, którym on tworzy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie czytałam żadnej książki tego pana. Ale postanowiłam sobie że szybko to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj zazdroszczę Ci, ze Ty już na tym tomie. Nawet jeżeli jest trochę słabszy, to i tak chcę go poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. niestety nie czytałam jeszcze żadnej powieści Martina.
    aż mi wstyd, że nie udało mi się z nim zapoznać. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Już niebawem zaczynam czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciągle się zbieram do "Gry o tron", którą wszyscy zachwalali, mam nadzieję, że pozostałe tomy również przypadną mi do gustu ;>

    OdpowiedzUsuń
  15. W najbliższej przyszłości nie mam w planach tej serii, ale gdzieś tam daleko, daleko na liście się znajduje :) Tobie życzę, abyś nie zawiodła się na dalszych tomach :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja wolę obyczajówki. Powoli wkraczam w świat fantasy, ale jeszcze nie ciągnie mnie do takich kilkutomowych dzieł. Raczej podczytuję jednoczęściowe książki z tej kategorii. Póki co. ;)

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek