14 stycznia 2015

Zaginiona dziewczyna - Gillian Flynn


Miałam nie czytać tej książki. Po pierwsze te wszystkie ochy i achy, które wokół niej krążą wcale mnie nie zachęcały, bo zazwyczaj to co się podoba większości, to mi niestety nie. Po drugie okładka z Benem Affleckiem jest tragiczna! Wiem, że nie jest to jedyna okładka, ale odkąd powstała ekranizacja to okładka z Affleckiem jest wszędzie. Skoro miałam nie czytać książki to dlaczego to zrobiłam? Został mi polecony film, więc doszłam do wniosku, że najpierw przeczytam, później obejrzę. Cóż, w tym wypadku film jest jeszcze gorszy niż książka.

W dniu piątej rocznicy ślubu znika Amy. To w jakim stanie jej mąż zastał dom, wskazuje na napad. Na myśl od razu nasuwają się pytania: co się stało z Amy? Czy została porwana? Czy ktoś będzie próbował wyłudzić okup? Czy jeszcze żyje? Sprawa z okupem nie byłaby głupia, ponieważ Amy stała się wzorem dla książki, którą wydali jej rodzice o tytule „Niezwykła Amy”. Nick, jako mąż, bardzo szybko staje się podejrzanym, a kłamstwa, którymi raczy policję wcale mu nie pomogą, wręcz przeciwnie, sprawią, że mimo braku konkretnych dowodów to właśnie on będzie oskarżany przez całe społeczeństwo za zabójstwo żony. Czy Nick faktycznie stoi za zniknięciem żony?

Jak wiadomo o książce zrobiło się głośno właśnie za sprawą ekranizacji, wcześniej niewiele było o niej słychać, szczególnie jeśli ktoś nie śledzi nowości wydawniczych, a wiadomo, że pierwsze polskie wydanie pojawiło się w 2013 roku. Kiedy książka ponownie przeżywała swoje narodziny pojawiały się różne opinie, że jest to książka pełna wartkiej akcji i dreszczyku emocji, a autorka doskonale buduje napięcie. A ja się pytam gdzie to wszystko było? Może czytałam jakąś inną książkę? Na początku myślałam, że wszystko zaraz się rozkręci, że początek jest tylko taki mało wyrazisty i wciągający. Naprawdę chciałam żeby tak było, ale nie tym razem.

Zaginiona dziewczyna została podzielona na trzy części, gdzie opisywane jest obecne życie pary z perspektywy Nicka, a także to w jaki sposób się poznali, jak wyglądało ich życie kiedyś, co się działo po ślubie zapisane w formie dziennika Amy. Chyba najgorsza była pierwsza część, która była strasznie nudna. Od czasu do czasu pojawiała się jakaś nowinka i myślałam, że właśnie w tym momencie akcja się rozkręci, ale tak naprawdę autorka przechodziła od nowinki do nudnego opisywania zdarzeń, a to co czytałam wydawało mi się takie jakby za mgłą. Cała akcja z zaginięciem Amy i dochodzenie przypominało mi bardziej kradzież sklepową niż możliwe morderstwo, chociaż pewnie w sprawie kradzieży sklepowej całe dochodzenie byłoby o wiele żywsze i ciekawsze. W tym wypadku policjanci milion razy przesłuchiwali Nicka, ale było zero akcji, zero dochodzenia, zero szukania kobiety, tylko rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy. Od drugiej części zaczęło się dziać odrobinę więcej, ale nie na tyle żeby odkupiło to winy pierwszej części ani nawet reszty książki.

Jedno trzeba przyznać książce, że w bardzo dobry sposób pokazuje, jak wiele szkód można wyrządzić mówiąc nieprawdę i jak niedocenianie drugiej osoby może nas doprowadzić do zguby. Oprócz tego, że trzeba być chorym, trzeba mieć również wielkie pokłady cierpliwości i rozwinięty umysł, bo przecież bez tego nie da się wymyślić tak wielu intryg i oszukać nie tylko najbliższych, ale i organy ścigania. Niestety jest to jedyny plus całej historii.

Muszę jeszcze wspomnieć, że zakończenie było tragiczne! Było tak złe i nie pasujące do całej historii, że do tej pory zastanawiam się, jak można było w taki sposób to zakończyć i zepsuć? Ciągle miałam nadzieję, że przynajmniej w tej kwestii autorka wniesie choć odrobinę akcji, ale po raz kolejny się zawiodłam. Pewnie takie zakończenie miało na celu pokazanie czegoś więcej, ale szczerze mówiąc nawet nie chce mi się już nad tym zastanawiać.

Cały czas mam wrażenie, że czytałam zupełnie inną książkę, bo słyszałam same dobre opinie na jej temat, ale jest to jedna z tych powieści w trakcie, których strasznie się wynudziłam. Spodziewałam się czegoś dobrego i wciągającego, a tak naprawdę czekałam tylko aż przewrócę ostatnią stronę i nie będę już musiała wracać do tej historii. Chyba muszę zacząć słuchać swojej intuicji i jeśli mam przeczucie, że nie chcę czegoś czytać to po prostu nie powinnam się brać za taką książkę.

Tytuł: Zaginiona dziewczyna
Autor: Gillian Flynn
Ilość stron: 652
Cena: 39,90zł
Ocena: 4/10

18 komentarzy:

  1. Mnie również dużo osób polecało film, bo taki świetny i och i ach... No, ale ja nie jestem do końca przekonana czy to coś dla mnie. Książki również jeszcze nie czytałam i nie wiem czy po nią sięgnę. Mam mieszane uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam tą książkę, Gillian Flynn dzięki niej awansowała na drugie miejsce moich ukochanych autorów, ale oczywiście, dla każdego coś innego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że strasznie się wynudziłaś przy tej książce. W takim razie nie będę jej czytać, gdyż obawiam się, że w moim przypadku mogłoby być podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że się rozczarowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, spodziewałam się, że jest jej lepsza. Dam jej chyba jednak szansę i zobaczę sama

    OdpowiedzUsuń
  6. Już wiem, że nie przeczytam książki, ale na film na pewno się wybiorę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli książka jest tak nudna - to nie dla mnie. Teraz tez czytam coś nudnego i strasznie się meczę, a nie potrafię odłożyć książki nie kończąc jej :(

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja właśnie kilka dni temu oglądałam film i byłam zaskoczona zakończeniem. Teraz jestem ciekawa książki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałam film i bardzo mi się podobał :) Czy znajdę czas na książkę jeszcze nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już jakoś sama ta historia mnie nie porywa, a skoro piszesz, że jest aż tak źle, to na razie po nią nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam w planach film, książki raczej nie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja oczywiście najpierw obejrzałam film, z czystego przypadku. Nie wiedziałam, że jest taka książka. Jak się dowiedziałam, to już było za późno i nie wiem czy jest sens nadrabiać zaległości...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja o tej książce nawet nie słyszałam, ale zdecydowanie podziękuję :D Nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam kupić w biedronce, miałam kupić w biedronce... Jednak się skusiłam na Kinga. Może to i dobrze? Choć to tej powieści mnie na razie nie zniechęciłaś, zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Aż tak źle? Nasłuchałam się tyle dobrego o tej książce i Twoja recenzja mnie zaskoczyła. Mam nadzieje, że mnie bardziej się spodoba, bo mam ją już na swojej półce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też się tyle dobrego o książce nasłuchałam i miałam nadzieję, że mi też się mimo wszystko spodoba, ale niestety się zawiodłam :(

      Usuń
  16. Właśnie..ja też tyyyyyyyle dobrego, ba bardzo dobrego o książce słyszałam i miałam an nią wielka ochotę. po lekturze Twojej recenzji..na razie się wstrzymam z zakupem.

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek