21 stycznia 2015

Morze spokoju - Katja Millay


Zanim sięgnęłam po Morze spokoju, spotkałam się z wieloma różnymi opiniami na temat książki, ale więcej było tych na nie. Sama nie wiedziałam, czego się spodziewać, ponieważ wszystkie te niepochlebne recenzje sprawiają, że ma się pewne wątpliwości czy jest sens sięgać po daną książkę. Jednak jako osoba, której zazwyczaj się podoba to co innym nie i odwrotnie, tym razem również musiałam się przekonać na własnej skórze jak będzie ze mną i nie będę ukrywała, że się nie zawiodłam.

Historia opowiada o nastolatce, która przeżyła tragedię, która zmieniła jej życia. Nastya Kashnikov przenosi się do swojej ciotki, gdzie ma nadzieję na w miarę normalne życie i skończenie liceum, o ile można mówić o normalności osoby, która w ogóle nie mówi i to nie dlatego, że ma uszkodzone struny głosowe. Dziewczyna robi wszystko aby wytworzyć wokół siebie aurę dziwaczki, do której lepiej się nie zbliżać, co nie do końca jej wychodzi gdyż jej ubiór daje do zrozumienia, mylnie oczywiście, większości męskiej części szkoły, że jest łatwym celem. Na swojej drodze napotyka Josha Bennetta, który jest odgrodzony od reszty w podobny sposób co Nastya, w końcu kto chciałby się zbliżać do kogoś, komu towarzyszy śmierć? Na początku dziewczyna irytuje Josha, ponieważ nie wie czego od niego chce, ale z czasem to co ich łączy przeradza się w przyjaźń, a później miłość. Tylko czy ten związek ma prawo przetrwać?

Muszę przyznać, że autorka w doskonały sposób przedstawiła psychikę bohaterów, którzy muszą na co dzień radzić sobie z samotnością, a także pokazała, jak ciężko poradzić sobie z tragedią, która zniszczyła komuś życie, co właściwie czasami jest zupełnie niemożliwe mimo pomocy najbliższych czy specjalistów. Z drugiej strony jest to również opowieść o przebaczeniu, które niekiedy jest niemożliwe nawet jeśli człowiek odpuści sobie nienawiść towarzyszącą mu przez cały czas. Morze spokoju to książka o tym jak niespodziewanie może zmienić się nasze życie i jak niewielki mamy na to wpływ, a także o tym, jak postrzegają nas inni. Nie jest to jedna z tych pustych opowiastek, które czytamy po to, aby choć na chwilę zająć czymś myśli, ale taka, która sprawia, że mimowolnie zaczyna się myśleć o ważniejszych sprawach.

Język, którym posługuje się Millay jest prosty i łatwo przyswajalny, niestety było coś, co mnie bardzo raziło, a mianowicie wulgaryzmy. Zazwyczaj nie mam z tym problemu i nie przeszkadzają mi przekleństwa czy inne wulgarne treści w książkach, wręcz przeciwnie mam wrażenie, że historie opisywane przez autorów, którzy używają wulgaryzmów są jeszcze bardziej realne, bo nie oszukujmy się w dzisiejszych czasach przekleństwa to coś zupełnie normalnego, jednak miałam wrażenie, że autorka w niektórych wypowiedziach aż za bardzo chciała sprawić żeby były one podobne do tych realnych, które na co dzień mógłby wypowiedzieć jakiś nastolatek. W rezultacie miałam wrażenie, że fragmenty, w których autorka używała takiego słownictwa były za bardzo przerysowane. Na szczęście później nauczyłam się to ignorować i czytanie było o wiele przyjemniejsze.

Tajemnica jaką Katja Millay stworzyła wokół bohaterów i to nie tylko tych głównych, trzymała w napięciu cały czas i tak naprawdę nie byłam w stanie się domyślić jaka tragedia spotkała Nastyę. Nawet wtedy, kiedy już pojawiły się informacje dotyczące tego wątku nie byłam do końca pewna czy to prawda i ciągle czekałam aż wreszcie wszystko się wyjaśni. Jakkolwiek głupio to zabrzmi, na szczęście nie była to tragedia, która jako pierwsza nasuwa się na myśl przy tego typu książkach, chyba bym nie zniosła, gdyby właśnie tak było, bo zaczęłabym się bać, że gatunek, który coraz bardziej mnie wciąga robi się zbyt banalny i każda opowieść dotyczy tego samego.  Autorka wpadła na dość nietypowy sposób wybrnięcia z tego banału, bo właściwie tak prostego rozwiązania w ogóle nie brałam pod uwagę.

Zazwyczaj nie czytam zdań na okładkach książek, które w jakiś sposób mają zachęcić czytelnika do przeczytania powieści, ponieważ nijak się mają do treści. Na okładce Morza spokoju znajduje się zdanie: „Ta książka złamie ci serce i sklei je na nowo”, które przeczytałam dopiero po zakończeniu książki, a już przy kilku stronach przed zakończeniem powieści skrystalizowało mi się w głowie zdanie, które miało się odnieść ni mniej ni więcej do tego, że jedna scena złamała mi serce. Wychodzi na to, że jakieś ziarno prawdy jest w zdaniu z okładki, jednak zakończenie nie skleiło go na nowo. Niestety po łamiącej serce scenie spodziewałam się trochę bardziej dramatycznego zakończenia, a było ono trochę zbyt ckliwe. Tak jakby autorka chciała na siłę wprowadzić odrobinę tego Słoneczka (dopiero po przeczytaniu książki zrozumiecie dlaczego użyłam tu wielkiej litery). Ale z drugiej strony czy bohaterowie nie wycierpieli już wystarczająco dużo? Chyba nie ma co do tego wątpliwości, jednak dramatyczne zakończenie sprawiłoby, że książka byłaby według mnie jeszcze lepsza, ale przecież każdy będzie miał inne zdanie na ten temat. Dla jednych zakończenie będzie idealnym zwieńczeniem cierpienia, które spotkało bohaterów, a dla innych, tak jak dla mnie, ckliwa próba wprowadzenia odrobiny prawdziwego szczęścia w życie bohaterów.

Bardzo się cieszę, że i tym razem książka, o której czytałam wiele złego okazała się być dobrą historią, trzymająca w napięciu aż do samego końca i mam nadzieję, że jeszcze nie raz się tak miło rozczaruję w przypadku wielu innych książek.

Tytuł: Morze spokoju
Autor: Katja Millay
Ilość stron: 456
Cena: 37,90zł
Ocena: 8/10

23 komentarze:

  1. Zmiany? :) Książkę widziałam ostatnio w bibliotece, jednak nie wzięłam. Chyba muszę naprawić swój błąd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, zmiany :) Już miałam dosyć tych szarości, bo trochę mnie zaczęły dołować :P

      Usuń
  2. Ja osobiście bardzo przeżyłam historię tej książki. Jakoś tak po prostu trafiła do mojego serca i skradła moje myśli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę. Od dawna mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem do niej przekonana...

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejna schematyczna książka. Jakoś mnie nie bardzo do niej ciągnie. Ale może kiedyś.. skoro tak zachwalasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę mam w planach, ale jakoś do tej pory nigdy mi się nie nawinęła...

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Przed lekturą tej powieści, byłam do niej dość sceptycznie nastawiona, ale z zupełnie odwrotnego powodu niż Ty. Nim zabrałam się za czytanie "Morza spokoju" byłam dosłownie bombardowana pozytywnymi opiniami na jej temat, więc miałam obawy czy nie ustawiam jej zbyt wysoko poprzeczki. Na szczęście autorce udało się przeskoczyć wszystkie moje oczekiwania :) Uwielbiam tę historię, ale przyznaję, że zakończenie było troszkę na wyrost :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam i mam na półce :3
    Przyznam, że po lekturze byłam usatysfakcjonowana, choć liczyłam na arcydzieło :/
    Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nigdy o niej nie słyszałam, muszę się rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja od dawien dawna jej poszukuję, ale ogromnie przeraża mnie zawsze cena, no cóż, będę musiała wydać moje zaskórniaki by się w niej zakochać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do tej powieści... Być może kiedyś sięgnę po nią, ale na razie poczekam na lepszy czas.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiele słyszałam o tej książce, ale cena mnie odstrasza :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziwi mnie Twoja wysoka ocena, bo przyznam, że różne chodziły recenzje po blogosferze... :) poza tym po taką tematykę sięgam w ostateczności. A sama na pewno nie kupię, bo zgadzam się z poprzednimi komentatorami - drogo...

    OdpowiedzUsuń
  14. Również spotkałam się z przeróżnymi opiniami na temat tej książki, ale przekonałaś mnie. Kiedyś przeczytam :)
    Pozdrawiam!

    O książkach - okiem Optymistki

    OdpowiedzUsuń
  15. Kilka porównań do Hopeless zdołało mie do niej zniechęcić. Może niezbyt słusznie? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zmiana wyglądu bloga zdecydowanie na plus. Świetnie wygląda! A co do książki to kiedyś na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ta książka mnie prześladuje! :) Do jakiej księgarni bym nie weszła wszędzie ją spotykam. Waham się i waham (z powodu ceny :( i nieciekawych recenzji) , aż tu nagle czytam twoją recenzję! :) Teraz z chęcią sięgnę po "Morze Spokoju", przekonała mnie twoja bardzo dobra recenzja. :) Boże, tylko skąd ja wezmę pieniądze na tych moich papierowych przyjaciół?
    Pozdrowienia z Aglolandu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, cena tej książki jest odpychająca i ciągle się utrzymuje, ale jak dla mnie było warto ;) Mam nadzieję, że Tobie też się spodoba i cieszę się, że moja recenzja Cię przekonała :) Znam ten ból, sama ciągle się zastanawiam skąd brać pieniądze na nowe książki ;) Chociaż na razie mam ten problem z głowy, bo nie kupuję książek dopóki nie przeczytam tych zalegających na półkach :D

      Usuń
  18. Spotkałam się z wieloma opiniami o tej książce i mimo wszystko zachęciłaś mnie :) Na pewno przeczytam

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek