1 grudnia 2014

Lawendowy pokój - Nina George


Po pełnych ochów i achów zapowiedziach książki i kilku pochlebnych opiniach innych czytelników doszłam do wniosku, że muszę przeczytać Lawendowy pokój. Presja i otoczka genialnej historii sprawiły, iż byłam przekonana, że będzie to jedna z lepszych powieści, jakie w tym roku przeczytam, a jedyne miano, jakim jestem w stanie ją określić to dziwna. Jest to tak dziwna historia, że przez większość czasu zastanawiałam się, co właściwie czytam.

Głównym bohaterem jest Jean Perdu, który na swojej barce prowadzi Aptekę Literacką, gdzie potrafi znaleźć dla przyszłego czytelnika książkę, która w danej sytuacji pomoże jemu/jej na bezsenność, problemy z mężem czy inne nastroje. Okazuje się, że Perdu będący pięćdziesięcioletnim mężczyzną był kiedyś zakochany, niby nic dziwnego, bo to normalna kolej rzeczy w życiu człowieka, ale jego ukochana go zostawiła, a on nie szukał jej ani nie próbował się dowiedzieć dlaczego tak się stało. Dopiero gdy jego sąsiadka znajduje w podarowanym przez Perdu stole list od jego byłej kochanki, mężczyzna decyduje się po 21 latach go przeczytać i zaczyna podążać za cieniem swojej miłości.

I nagle z kart książki zaczyna się wylewać sprzeczność za sprzecznością, bo jak się okazuje ukochana Perdu ma wyjść za mąż, ale zdołała przekonać swojego przyszłego męża aby ich związek był związkiem otwartym. Wszystko rozumiem, ale nie jestem w stanie zrozumieć tego wątku, bo w końcu jeśli ktoś chce żyć w otwartym związku to po co ślub? Nie za bardzo rozumiem, co autorka chciała przez to osiągnąć, chociaż z drugiej strony sposób w jaki o tym pisała, sprawiał, że miało się wrażenie jakby narzucała czytelnikowi taki tok myślenia, że jest to coś zupełnie normalnego i ludzie, którzy zawierają związek małżeński powinni jeszcze obgadać sprawę otwartości ich związku na inne kobiety i mężczyzn. Wątek ten sprawiał, że odechciewało się dalej czytać.

Myślałam, że przebrnę przez tę historię w ciągu góra dwóch dni, bo została ona napisana naprawdę prostym językiem, ale strasznie się z nią męczyłam, nawet na jakiś czas ją odłożyłam, a samo czytanie zajęło mi kilka dni. Czasami mnie denerwowało to, że nagle pojawiał się jakiś wątek zupełnie nie pasujący do tego, o czym przed chwilą czytałam i przez jakiś czas musiałam się zastanowić, co to ma do rzeczy i jaki związek ma z tym, co autorka napisała dwa zdania czy stronę wcześniej. Wytrącało mnie to z równowagi, a nawet miałam ochotę całkiem odłożyć książkę na półkę i już więcej do niej nie wracać.

Na okładce można przeczytać zachęcające zdanie, które brzmi: „Zachwycająca historia o miłości, która przywraca do życia”. Poważnie? Dla mnie tego romansu i miłości zbyt wiele nie było. Dobrze, Perdu był zakochany prawie ćwierć wieku wcześniej, a osoby do której tak wzdychał już nie ma i właściwie można poczytać o jego wspomnieniach dotyczących tej kobiety. A tak właściwie Perdu wybiera się w podróż swoją barką wraz z pisarzem Maxem Jordanem, do których w późniejszej części dołącza jeszcze jeden mężczyzna i bardziej mi to przypomina przygodę trzech mężczyzn podążających za mrzonkami o kobietach, których nie widzieli już kilkanaście lat, bądź których w ogóle nie poznali. Naprawdę po samym zdaniu na okładce myślałam, że będzie to genialna powieść o miłości wszech czasów, o takiej której będzie się zazdrościło bohaterom, że im się przytrafiła, a tak naprawdę dostałam tylko… sama nie wiem, historię o tęsknocie za miłością? Chyba, że tą wielką miłością miała być miłość do książek, które właściwie najczęściej pojawiały się w Lawendowym pokoju. Jeśli tak, to jestem w stanie się z tym zgodzić, chociaż nie w takim stopniu, że jest to historia przywracająca do życia, bo choć cenię książki bardzo to jakoś nie wierzę w to, że książka jest w stanie przywrócić człowiekowi chęci do życia, owszem może poprawić nastrój czy wpłynąć na zmianę poglądów. Mimo wszystko bardzo podobało mi się to, że pojawiały się tytuły innych książek, bo jeszcze się nie spotkałam z taką powieścią, a naprawdę miło się czyta książkę w jakimś stopniu poświęconą innym książkom.

Podsumowując jest to dziwna historia, kompletnie do mnie nie przemawiająca. Być może jest to książka dla osób, które będą w stanie dostrzec to jaka jest fenomenalna, a ja jestem zbyt wielką ignorantką.

Tytuł: Lawendowy pokój
Autor: Nina George
Ilość stron: 321
Cena: 34,90zł
Ocena: 4/10

*Zdjęcie pochodzi z Google Grafika

14 komentarzy:

  1. Książkę mam od jakiegoś czasu, gdyż dostałam w prezencie od koleżanki. Ale jeszcze nie miałam okazji jej czytać i chyba nieprędko po nią sięgnę, bo Twoja chłodna, lecz rzeczowa recenzja utwierdza mnie w przekonaniu, że raczej nie warto.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam tę książkę w planach przez długi czas, ale na razie ją sobie odpuściłam. Twoja recenzja tym bardziej mnie nie zachęca do przeczytania jej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak. Ten moment, gdy się okazuje, że niestety książka nie jest tak wspaniała jak ją wszyscy wychwalają - to najgorsza chwila dla czytelnika...

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam ją w empiku miałam ją kupić ale wybrałam książkę Agnieszki lingas

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach tę książkę, ale może jeszcze trochę poczekam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przykro mi, że wygrana książka nie przypadła Ci do gustu, ale też nie bardzo się temu dziwie. I mnie ten tytuł wymęczył i zupełnie nie wiem, co takiego inni w niej dostrzegli ciekawego ^^ No ale każdy ma inny gust i należy to szanować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się ;) Prędzej czy później i tak bym ją przeczytała, a dzięki Tobie nastąpiło to wcześniej i mam z głowy :) A z wygranej tak czy inaczej się cieszyłam, bo była to moja pierwsza wygrana i wielka niespodzianka :)

      Usuń
  7. Kupiłam tę książkę zachęcona zachęcającymi recenzjami. Ale jeszcze jej nie czytałam, muszę się w końcu za nią zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  8. no cóż, nie wiem co o tej książce sądzić. :)
    z jednej strony jest dużo bardzo pozytywnych opinii, z drugiej dość nieciekawych.
    może zostawię ją dla miłośników takich opowieści. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałam kupić tą książkę, ale dobrze, że przeczytałam Twoją recenzje i jakoś mi się odechciało. Przykro, ponieważ okładka jest naprawdę zachęcająca ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam ją w planach, ale chyba sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam na nią ochotę, ale chyba na razie sb ją odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaję mi się, że raczej nie skusiłabym się na książkę, bo jej opis mnie nie zainteresował. Twoja recenzja potwierdziła, że wybrałam dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek