9 grudnia 2014

Kącik filmowy: Footloose


Ren McCormack (Kenny Wormland), który wychowywał się w mieście, po śmierci matki przenosi się do małego miasteczka, aby zamieszkać ze swoim wujkiem i jego rodziną. Jako buntownik, pełen gniewu po utracie najbliższej osoby Ren nie zdaje sobie sprawy, że trafił do miasteczka, w którym zakazane są tańce i słuchanie muzyki. Wielebny Moore (Dennis Quaid) wraz z radą miasta zdecydowali się na tak radykalne posunięcie po tym, jak syn wielebnego i troje innych uczniów zginęło w czasie powrotu z jednej z imprez pełnych alkoholu, tańców i głośnej muzyki. Według wielebnego zakaz ten miał uchronić pozostałych przed nieszczęściem i pokusami, które wiążą się z tego typu zabawami. Ren postanawia walczyć nie tylko o zmianę przepisów, ale również o to, aby mieć możliwość wyrażenia siebie poprzez taniec i muzykę.


W filmie nie zabrakło również wątku miłosnego. Gdy Ren poznaje córkę wielebnego Ariel (Julianne Hough) w jakiś sposób czuje się nią oczarowany i wydaje mu się, że ona również zwróciła na niego uwagę, jednak Ariel postanowiła go wykorzystać do wzbudzenia zazdrości w jej obecnym chłopaku. Dopiero gdy Ren lepiej poznaje Ariel, zaczyna rozumieć, że dziewczyna tylko udaje buntowniczkę, której język i zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Zaczynają spędzaj ze sobą coraz więcej czasu, a wsparcie przyjaciół sprawia, że Ren zaczyna mocniej wierzyć w to, że może im się udać zmienić prawo.

Trochę absurdalne w tej historii może się wydawać to, że zarówno rada miejska, jak i wielebny wcale nie są tacy starzy, więc można wywnioskować, że w młodości wychowywali się na rock'n'rollu, więc jakim cudem uznają muzykę za szkodzącą? Film ten jest doskonałym przykładem na to, jak wiara potrafi przyćmić racjonalne myślenie i w pewnym stopniu zaszkodzić, ponieważ wiele osób przez to cierpi. Z drugiej strony również uczy, że wiara, która nie jest przesadzona, a racjonalna sprawia, że człowiekowi łatwiej dążyć do celu i go zrealizować.

Remake różni się odrobinę od oryginały, w którym grający Rena Kevin Bacon przeprowadza się do małego miasta razem z matką, a jego wujek trzyma z radą miasta i jest całkowicie przeciwny tańcom i głośnej muzyce. Kiedy powstawał remake podniosło się wiele głosów sprzeciwu, bo jaki ma sens odtwarzanie historii, która w dzisiejszych czasach jest bez sensu, bo niby kto zabraniałby w XXI wieku tańców i głośnej muzyki? Nie do końca mogę się z tym zgodzić, ponieważ wersja z 2011 roku może trafić do współczesnego widza, a w szczególności do tej młodszej części, gdyż rzadko zdarza się żeby młodzi ludzie sięgali po filmy, które były dla naszych rodziców tym, czym dla nas są "Igrzyska śmierci", "Avatar" czy inne nowe filmy.

Nie da się stwierdzić, który film jest lepszy czy ten z 1984 roku, czy 2011, ponieważ ocena należy do każdego z osobna, ja jednak wolę remake z tego względu, że nie jestem wielką fanką Kevina Bacona. Footloose to jeden z moich ulubionych filmów, do którego wracam często nie tylko ze względu na historię, którą opowiada, ale również ze względu na muzykę. Należę do tych osób, które nie lubią nowoczesnej muzyki, bo chociaż jest to muzyka "moich czasów" to coraz częściej wydaje mi się, że piosenki są, jak ja to mówię, na jedno kopyto. Właśnie dlatego najlepszą muzyką dla mnie są utwory, które były hitami dla moich rodziców. Zdaję sobie sprawę, że w remake'u piosenki są unowocześnione, ale mimo wszystko soundtrack z filmu czy to tego z 1984, czy 2011 ciągle zajmują miejsce na mojej playliście.

Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał Footloose to serdecznie polecam.

Tytuł: Footloose
Reżyseria: Craig Brewer
Scenariusz: Dean Pitchford, Craig Brewer
Gatunek: Dramat, komedia, muzyczny
Czas trwania: 1 godz. 53 min.
Remake filmu z 1984
Moja ocena: 9/10

*Zdjęcia pochodzą z Google Grafika

16 komentarzy:

  1. Nie widziałam tego filmu, chętnie obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten film jeszcze przede mną, chętnie go obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powstało mnóstwo filmów z tańcem w tle. Choćby popularna seria "Step up", jak dla mnie wszystkie one są takie same, jedynie różnią się choreografiami. Lubię tego typu produkcje właśnie ze względu, że kocham tańczyć oraz patrzeć na taniec, więc myślę, że ten film zagości za niedługo na monitorze mojego komputera. :)

    Pozdrawiam, Mz.Hyde

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam Cię do LBA :). Jeżeli masz czas i ochotę, pytania znajdziesz na moim blogu: http://breakfastatheyters.blogspot.com/2014/12/lba.html#more :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie oglądałam tego filmu, ale żaden po "Dirty Dancing" z tego gatunku, mnie nie oczarował niestety.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś oglądałam dużo filmów o tańcu i mi się podobały, więc może ten kiedyś obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o niem, co dopiero mówić o obejrzeniu. Ale pierwszy krok uczyniony - teraz wystarczy wpisać w googlach tytuł i wcisnąć 'play' :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy chętnie go obejrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie widziałam i raczej musiałoby mi się naprawdę potężnie nudzić, a na nudę nie mam czasu, bym sięgnęła po ten film. To zupełnie nie moje klimaty ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiedziałam że jest nowsza wersja, ja jestem zakochana w tej starej, po prostu mam ogromny sentyment i słabość do musicali.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oglądałam kiedyś kawałek tego filmu ale po przeczytaniu twojej recenzji wiem że muszę zobaczyć cały :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Widziałam ten film kilka razy. Zapewnia dobą zabawę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie obejrzę obydwie wersje, kiedy tylko wykombinuję trochę czasu :D

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie widziałam ani nowej, ani starej wersji. Jak będę miała kiedyś czas to może nadrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię "Footloose". Mówię tu o pierwotnej wersji. Tej 'nowoczesnej' nie mam zamiaru oglądać. Nigdy nie przegadałam za remake'ami. Po prostu...
    Pozdrawiam ;)
    ~Gaviota

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek