13 listopada 2014

Endgame. Wezwanie - James Frey, Nils Johnson-Shelton


Czasami wokół jednej książki robi się tak duży rozgłos, że chce się ją mieć od razu, mimo że nie można racjonalnie wytłumaczyć dlaczego. Tylko czy wszystko, co się odczuwa przed zapoznaniem z historią będzie również towarzyszyło czytelnikowi w trakcie czytania?

Cała historia zaczyna się gdy na ziemię spadają odłamki meteorytu, powodując zniszczenia w dokładnie dwunastu miejscach. Był to znak, na który czekało dwanaście rodów, znak, który miał rozpocząć Endgame, w którym mieli wziąć udział Gracze szkoleni do tego od najmłodszych lat. Gdy uczestnicy odpowiadają na Zew by dowiedzieć się, na czym ma polegać mityczna gra, dostają wskazówki, które muszą rozwiązać, aby odnaleźć trzy klucze: Ziemi, Niebios i Słońca. Wygrany może być tylko jeden, a nagrodą jest ocalenie swojego ludu. Kto wygra? Czy będzie to faktycznie jedna osoba?

Zacznę od tego, że spotkałam się z opiniami iż Endgame. Wezwanie porównywane jest do Igrzysk śmierci, jednak nie do końca rozumiem dlaczego? Owszem, może elementy walki między uczestnikami i zawierane sojusze mogą przypominać trylogię Suzanne Collins, jednak Endgame. Wezwanie jest zupełnie inne. W tej historii Gracze mogą być w wieku od 13 do 20 lat, są szkoleni od najmłodszych lat, co już wyklucza podobieństwo do Igrzysk śmierci, gdzie żaden z trybutów nie może być wcześniej szkolony, chyba, że robią to nielegalnie i wybierani są wbrew swojej woli. Podobieństwem może być również to, że wygranym może być tylko jeden, ale jak wiadomo Collins postanowiła nagrodzić dwoje uczestników i oprócz tego, że przeżyli warunki w ich Dystrykcie miały się odrobinę poprawić, natomiast w tej historii założeniem jest, że przeżyje tylko lud wygranego Gracza. Właśnie dlatego nie przyjmuję do wiadomości porównań do Igrzysk śmierci, gdyż jest to zupełnie inna historia z wieloma różnicami i pełna zagadek.

Jeśli chodzi o samą powieść muszę przyznać, że udało mi się w nią wgryźć dopiero wtedy, gdy Gracze odpowiedzieli na Zew, wcześniej nie byłam w stanie w pełni się cieszyć tym, co czytam i powoli zaczęłam się obawiać, że uczucia towarzyszące w trakcie czytania będę całkiem odmienne od tych sprzed otrzymania książki. Wydawało mi się, że niektórzy bohaterowie zostali bardziej wysunięci na pierwszy plan, gdyż częściej pojawiały się rozdziały związane z ich przygodami, co wcale mi nie przeszkadzało. Muszę nawet przyznać, że wcale nie byłoby mi przykro gdyby niektórzy zostali uśmierceni już na początku książki, bo miałam wrażenie, że ich wątki były ciągnięte jakby na siłę. Co więcej, rozdziały związane z bohaterami, które pojawiają się stosunkowo często sprawiają, że mimowolnie zaczyna się czuć sympatię do niektórych, w szczególności odczułam to w stosunku do Jago i Sary, od samego początku zaczęłam właśnie im kibicować.

Zaskoczyło mnie zakończenie, a to jest ogromny plus, bo ostatnio trochę za często czytałam książki, w których domyślałam się, co się wydarzy na samym końcu. Nie spodziewałam się tego, jak postąpi Sarah ani przeznaczenia innej bohaterki, ale na ten temat nie mogę zbyt wiele powiedzieć żeby nie zepsuć przyjemności tym, którzy dopiero mają zamiar zapoznać się z książką.

Podsumowując, mimo swoich małych niedoskonałości, w tym wypadku początek i niektórzy bohaterowie, jest to naprawdę dobra książka i już się nie mogę doczekać, kiedy poznam dalsze losy bohaterów, kiedy dowiem się, co tak naprawdę stoi za całym Endgame, bo na pewno nie jest tym, czym wydaje się być.

Tytuł: Endgame. Wezwanie
Autor: James Frey, Nils Johnson-Shelton
Ilość stron: 496
Cena: 36,90
Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania Endgame. Wezwanie serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN


12 komentarzy:

  1. Mi się bardzo książka podobała, a okładka jest przepiękna ;). Czekam niecierpliwie na kontynuację.

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Polowałam na tę książkę w matrasie, gdy była rozdawana, ale mi się nie udało. Mam nadzieję, że w końcu kupię ją po okazyjnej cenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka dość dobra, a Jago to mój faworyt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle już mówią o tej książce :)
    Z chęcią bym przeczytała :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam i w końcu muszę sie zabrać za czytanie :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Od pewnego czasu (tak właściwie to od premiery) mam ochotę na tę książkę, ale jakoś ciągle nie mogę jej kupić. No cóż, może poproszę na święta, bo widzę po Twojej recenzji, że jest dobra :)

    Pozdrawiam,
    Alpaka

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaskakujące zakończenie podsyca jeszcze bardziej moją chęć na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dużo szumu wokół tej książki, więc musi być coś na rzeczy ;) Coś mnie w niej intryguje i pewnie przez to chcę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczęłam już lekturę, mimo że dość mocno bałam się formy i treści tej książki. Myślałam, że otoczka zdominuje fabułę, ale na szczęście nic takiego się nie dzieje. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie skończyłam czytać Endgame i zastanawiam się czy mam już szukać podziemnego bunkra czy jednak i tak 'co ma być to będzie' ;)
    Myślisz, że wszystkie przypisy przestrzegające przed realnością Endgame mają na celu jedynie zaintrygowanie czytelnika? :) Ciekawe!
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na świeżutką recenzję Wezwania:
    www.favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek