16 września 2014

Gwiazd naszych wina - John Green


Do Gwiazd naszych wina podeszłam z naprawdę bardzo dużym dystansem. Wszędzie czytałam bardzo pochlebne opinie, znajomi też nie szczędzili wychwalających słów, a ja nie chciałam na podstawie czyichś opinii zaszufladkować powieści, a tym bardziej nie chciałam się zawieść. A jak było w rzeczywistości? Cóż, mam bardzo mieszane uczucia.

Powieść opowiada o Hazel Grace Lancaster, szesnastolatce chorującej na nowotwór tarczycy z przerzutami do płuc, która na jednym ze spotkań grupy wsparcia poznaje Augustusa Watersa, chorującego na kostniakomięsaka. To co ich łączy z każdym dniem jest mocniejsze, a jedyne co staje na ich drodze to nowotwór.

Nie chcę bardziej się rozpisywać o czym jest książka, bo została ona już przez wielu zrecenzowana. Świat zwariował na punkcie Johna Greena, a ja już jakiś czas temu powiedziałam sobie, że muszę sprawdzić, na czym polega jego fenomen. Gwiazd naszych wina to powieść naprawdę bardzo piękna, ukazująca z czym zmagają się osoby chorujące na tak złośliwą chorobę, ale również dająca do myślenia. Jednych wzruszająca, innych wprowadzająca w nostalgiczny nastrój, na pewno nie można przejść obok niej obojętnie. Przyjęło się tak, że zazwyczaj kiedy spotyka się kogoś, kto usłyszał wyrok śmierci, kogo szanse na przeżycie nie są zbyt duże, najczęściej odczuwa się żal bądź litość. Natomiast Hazel i Augustus pokazują, że chorzy nie oczekują litości tylko normalnego traktowania.

Powieść jest naprawdę poruszająca, ale jak pisałam, mam mieszane uczucia. Chodzi o to, że mimo mojego dystansu z jakim podeszłam do książki, miałam lekką nadzieję, że też będę mogła ją chwalić jak inni, jednak nie do końca tak jest. W pewnym momencie historia stała się dla mnie strasznie przewidywalna, dobrze wiedziałam, co zrobi Augustus, kiedy dowie się, że Hazel chciałaby poznać zakończenie swojej ulubionej książki, domyśliłam się nawet, co się stanie z Gusem. Co więcej, strasznie irytowało mnie to, jak nastolatkowie co chwilę upewniali siebie nawzajem, że są strasznie seksowni. Nie mam problemu z występującym seksem w literaturze czy jakimiś podtekstami, jednak w ustach szesnastolatki (nawet jeśli choruje na raka) przypominającej co chwilę czytelnikowi, że jedynie o rok starszy chłopak jest seksowny, wydaje mi się takie śmieszne. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach jest to całkiem normalne, bo niektóre szesnastolatki są mamami dwuletnich dzieci, ale mimo wszystko irytowało mnie to. Miłość głównych bohaterów też pozostawiała wiele do życzenia, bo jak dla mnie pojawiła się między nimi zbyt szybko (oczywiście piszę o tym poza wątkiem nowotworu, bo domyślam się, że ktoś chory na raka oprócz chęci wyzdrowienia stara się korzystać z życia, jak tylko może), chodzi mi o to, że ledwie się poznali i już bum wielka miłość. Jeżeli chodzi o wątki miłosne w literaturze to jednak jestem trochę bardziej wymagająca i oczekuję, że w jakiś sposób wątek ten zostanie rozwinięty, a nie po prostu nagle "wyskoczy" w powieści, jak irytująca reklama na stronach internetowych. Chyba ostatnia już sprawa, zakończenie pozostawiło pewien niedosyt, właściwie nie wiem, czego się spodziewałam po zakończeniu, jednak po przeczytaniu ostatniego zdania, miałam nadzieję, że nagle, cudownie pojawią się kolejne strony z zakończeniem, które pozostawiłoby we mnie uczucie, że to już naprawdę koniec i nie ma czego dopowiadać.

John Green napisał kawał naprawdę dobrej książki, nie neguję tego w żaden sposób i choć czytało się ją naprawdę dobrze i szybko, to jednak nie jestem nią aż tak zachwycona, jak inni. Mimo wszystko polecam, bo poza mankamentami, które mi osobiście nie odpowiadały, daje wiele do myślenia i pokazuje, jak wielkie pokłady siły znajdują się w osobach z nowotworem. Sama na pewno sięgnę po inne powieści tego autora.

Autor: John Green
Tytuł: Gwiazd naszych wina
Ilość stron: 312
Cena: 34,90zł
Ocena: 6/10

*Zdjęcie pochodzi z Google Grafika

14 komentarzy:

  1. Ja już nie wytrzymałam, i obejrzałam film. Po książkę, pomimo Twojej oceny bardzo bym chciała sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też już myślałam, że nie wytrzymam i najpierw obejrzę film, ale udało mi się i film dopiero przede mną ;) Oczywiście sama musisz stwierdzić czy Ci się podoba, czy nie ;) Mi się książka ogólnie podobała, ale nie aż tak żeby wychwalać, jak niektórzy ;)

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale postaram się jak najszybciej to nadrobić. Mam już za sobą "19 razy Katherine" Green'a, która strasznie mi się spodobała, tak więc muszę poznać pozostałe książki tego autora :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka jeszcze przede mną:) trochę straciłam na nią ochotę, gdy jakiś czas temu było jej wszędzie pełno, ale na pewno kiedyś przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, świat zwariował, a ja jeszcze nie czytałam Greena. ;) Choć po tylu recenzjach, opiniach i refleksjach mam wrażenie, jakbym jednak czytała te powieści.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety nie znam żadnej z książek autora, choć co chwilę o nim słyszę :) Moja siostra ma zamiar poznać tę książkę, więc pewnie gdy ona ją skończy to ja się do niej dobiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero poznałam pierwszą książkę tego autora i jestem ciekawa innych, bo też czytałam wiele pochlebnych opinii ;)

      Usuń
  6. Mnóstwo osób mi polecało tę książkę, a do tej pory nie mogę się za nią zabrać, głównie z powodu deficytu wolnego czasu... Jeszcze dojdzie do tego, że najpierw obejrzę film :p.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz staram się najpierw czytać, a później oglądać filmy, bo jeśli film nie różni się bardzo od filmu to później czytając mam wrażenie, że robię to po raz kolejny, a nie lubię tego uczucia :(

      Usuń
  7. Czytałam i jestem skrajnie zawiedziona, normalnie masakra :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka spodobała mi się, ale nie porwała mnie tak, jak stało się to w przypadku wielu innych czytelniczek. Polecam Ci "Szukając Alaski" - ta powieść przypadła mi do gustu bardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki ;) Właśnie chcę przeczytać jakąś inną książkę Greena żeby sprawdzić czy to tylko Gwiazd naszych wina mnie nie porwała czy będzie tak też z jego innymi książkami ;)

      Usuń
  9. Faktycznie to przewidywalna książka i miejscami trochę napuszona, ale i tak mniej więcej od siedemdziesiątego procenta (czytam na czytniku) posiłkowałam się chusteczkami ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytając twoja recenzję , myślałam o mojej opinii na temat tej książki I podzielam twoje zdanie . Określę to tak : jak na recenzje , które zbiera , ni jest takim fenomenem . A inne książki Greena , to polecam " 19 razy Katherine " . Nie jest zbyt długa , momentami zabawna , nie ma jakiś trdunych wątków .... Ogólnie niedługo pojawi się pewnie recenzja tej książki na moim blogu : http://recenzje-z-nibylandii.blogspot.com/ Serdecznie zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń

Designed By Blokotek